– Po 14 latach postanowiliśmy zmienić pewne rzeczy i otworzyć się na nowych słuchaczy. Zmianę zaczęliśmy od nazwy i od teraz ta impreza nazywa się One Love Music Festival – powiedziała współorganizatorka wydarzenia, Daria Kubasiewicz. Wraz ze zmianą nazwy pojawiły się także zmiany w line-upie.
Do – dotychczas przeważającego – reggae dołączyły inne gatunki muzyczne, w tym spora reprezentacja ze świata muzyki elektronicznej. Artyści, którzy pojawili się we wrocławskiej Hali Stulecia 17 listopada, zaprezentowali się na czterech scenach: Main, Alternative, Natural oraz Hospitality.
Na tej imprezie wystąpiŁ m.in. zespół The Herbaliser, czyli muzycy swobodnie miksujący hip-hop z jazzem, którzy wydali na początku tego roku nowy album „Bring Out The Sound”. – Ten album pokazuje inną stronę naszej muzyki, ale wciąż brzmi jak „The Herbaliser” – mówią Jake Wherry i Ollie Teeba. Poza tym, do składu sceny Hospitality dołączył Tony Colman, bliżej znany jako London Elektricity, założyciel wytwórni Hospital Records, która w swoim katalogu gromadzi grono artystów spod znaku drum & bass.
Na scenie głównej nie zabrakŁO Grubsona, natomiast Natural Stage zamknęły dwa składy: promujący jamajskie brzmienia soundsystem Tun Up Sound oraz perkusyjna orkiestra z brazylijskim wokalem - Sete Rios.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze