W swoim debiucie na ławce trenerskiej Orest Lenczyk nie chciał przegrać z Wisłą, i to mu się udało. Wystawił 7 defensywnych graczy na boisku, i w meczu nudnym jak 1545 odcinek „Mody na sukces”, z kiepsko grającą Wisłą, dowiózł remis do 90 minuty.
Zacznijmy od pozytywów. Ten mecz dało się wygrać. Gdyby w ostatnim kwadransie ktokolwiek, poza wprowadzonymi w drugiej połowie Waldemarem Sobotą i Łukaszem Gikiewiczem, miał jeszcze siłę biegać – równie zmęczoną Wisłę dało się zaskoczyć. Ale nasi w 80 minucie na walkę na całym boisku nie mieli już siły.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze