Pijana w sztok nastolatka otarła się o śmierć w stawie przy ul. Królewieckiej we Wrocławiu. Dziewczyna zaczęła tonąć po tym, gdy dla zabawy do wody wrzucili ją znajomi. Na szczęście w porę zareagowali świadkowie.
Wszystko działo się dziś (wtorek) po godzinie 17. Świadkowie zadzwonili pod 112 z informacją, że ktoś topi się w stawie. Ktoś rzucił się na ratunek, zanim na miejscu pojawiły się służby. Jeden ze świadków zaczął reanimację. - Osoba nieletnia pod znacznym wpływem alkoholu, została dla zabawy wrzucona do stawu przez znajomych, w wyniku czego podtopiła się. Nieprzytomna nastolatka została przekazana pod opiekę pogotowia - przekazało wrocławskie Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe.
Na miejsce wezwano nawet śmigłowiec ratowniczy, ale ostatecznie okazało się, że wystarczy transport do szpitala zwykłą karetką. - Zdrowy rozsądek nad wodą może zaważyć o czyimś zdrowiu i życiu - podkreśla WOPR. - Była to już druga dziś interwencja ratowników. Wcześniej, około godz. 14, podczas patrolu na Odrze natrafiono na mężczyznę pływającego w rzece na wysokości Alei Wielkiej Wyspy. Niefrasobliwego pływaka wyproszono z wody - informuje WOPR.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Mając takich znajomych, nie trzeba mieć wrogów. Wakacje się jeszcze nie zaczęły a ta już pijana, echhh. Jak wytrzeźwieje i się obudzi będzie niezły opiernicz. Widać że smarkuli brakuje rodzicielskiego pasa. To tzw bezstresowe wychowanie