Reklama

Oaza chłodu w samym centrum Wrocławia. Ależ tu pachnie ziołami!


Szukacie miejsca, w którym można za darmo odpocząć od miejskiego pędu, położyć się, zjeść własny obiad, a do tego bezkarnie dotykać dzieł sztuki? Przy ulicy Świdnickiej w samym centrum Wrocławia działa Żyjnia.


Wchodząc do Żyjni, od razu uderza nas nietypowa dla instytucji kultury, domowa atmosfera. – Pachnie u nas geranium. To kwiaty, które bardzo kojarzą się z naszymi babciami – uśmiechają się pracownicy BWA. – Geranium ma też działanie przeciwbólowe, dawniej takich liści używało się na przykład jako domowy ratunek na ból ucha.

Twórcy przestrzeni chcą, by Wrocławianie w końcu pozwolili sobie na pełen relaks w przestrzeni publicznej. Służą do tego między innymi specjalne posłania. – U nas można się po prostu położyć. Sienniki wręcz zachęcają do przybrania pozycji leżącej. Zwykle to dla nas bardzo nienaturalne, by leżeć w miejscach publicznych. A te sienniki są tu po to, żebyśmy wreszcie zaczęli sobie na to pozwalać – tłumaczą pracownicy galerii.

Reklama

Kawałek domu w sercu Wrocławia

Żyjnia jest zaprojektowana w taki sposób, by zacierać granice między instytucją publiczną a prywatnym domem. Goście mogą tu przynieść własne jedzenie, odgrzać posiłek na palniku czy w mikrofali, a w specjalnej strefie nazwanej "Pojnią" – samodzielnie nalać sobie wody.

Stojąca u nas zmywarka celowo burzy wrażenie przebywania w lokalu. Zazwyczaj z takiego AGD korzystamy przecież, gdy jesteśmy goszczeni w czyimś domu. Żyjnia ma dokładnie taka być, ma wyjść do ludzi – słyszymy od obsługi.

Reklama

Oddanie części "domowych" obowiązków w ręce odwiedzających okazało się strzałem w dziesiątkę. – Ludzie dbają u nas o porządek w kuchni, a to pokazuje, że gesty zaufania ze strony instytucji po prostu się opłacają. Zwykle ludzie nie dbają o rzeczy, które wyglądają, jakby były zostawione same sobie. Ale jak widać, że to miejsce jest dla kogoś ważne i że ktoś o nie na co dzień dba, to goście też zaczynają dbać – zauważają pracownicy.

Atmosfera tego miejsca budzi wielkie emocje, szczególnie wśród turystów: – Zagraniczni goście bardzo się dziwią. Ciągle pytają, ile trzeba zapłacić za wejście. Kiedy dowiadują się, że to wszystko jest za darmo, są wprost przeszczęśliwi.

Reklama

Sztuka, której można dotknąć 

Koncepcja sanatorium nie oznacza, że brakuje tu sztuki – wręcz przeciwnie, jest ona na wyciągnięcie ręki. – U nas można dotykać prawie wszystkich eksponatów, w przeciwieństwie do większości tradycyjnych galerii – dodaje obsługa. – Co jakiś czas pojawiają się nowe instalacje czy rzeźby, ale mamy też swoje stałe elementy. Obecnie mamy na przykład tunel dla dzieci w kształcie dżdżownicy czy małą salę kinową, w której można zobaczyć "Cały rok wilków" nagrany przez fotopułapki z Wielkopolski i Ziemi Lubuskiej.

Na wystawie znajdziemy również nostalgiczne starocie, takie jak legendarne, stare radio Śnieżka czy aparat Diadynamik do tworzenia prądów leczniczych rodem z dawnych sanatoriów. Na regałach czekają zaś książki o sztuce – zarówno w języku polskim, jak i angielskim.

Reklama

Oaza wytchnienia przy Świdnickiej 4 jest przestrzenią otwartą dla wszystkich – cały obiekt jest w pełni dostosowany do potrzeb osób poruszających się na wózkach.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 27/06/2026 14:09
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Qutass 2026-06-28 12:51:34

    W końcu świetne miejsce dla bezdomnych. Będą mieli gdzie odpocząć od swojej bezdomności a i przy okazji doświadczą trochę spotkania ze sztuką i kulturą której im tak bardzo przecież brakuje :D

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości