Zagrożenie ze strony pandemii koronawirusa nie minęło, przez co kibice wciąż nie mogą na żywo wspierać swoich ukochanych drużyn z trybun. Nikt jednak nie powiedział, że żeby obejrzeć mecz na żywo, trzeba pójść na stadion! Jeden z fanów Śląska udowodnił, że chcieć to móc - w nietuzinkowy sposób.
Dla piłkarzy i klubu nie ma nic istotniejszego niż wierni kibice. Tacy, którzy są z zespołem na dobre i na złe. Choć koronawirus trzyma ich obecnie ich w domu przed telewizorem w trakcie meczów, to właśnie fan WKS-u popisał się niezwykłą kreatywnością. Kibic ten udał się do oddalonego o ponad 300 km od Wrocławia Płocka, by na żywo móc wspierać Śląsk, który w środę, 10 czerwca, mierzył się z Wisłą (2:1). Jako że nie mógł wejść na stadion, postanowił wynająć dźwig (podnośnik koszowy, mówiąc dokładniej) w okolicy płockiego stadionu i z dużej wysokości obejrzeć zmagania swojej ukochanej drużyny.
Niesamowita akcja kibica, który wykazał się ogromnym przywiązaniem do barw klubowych, nie umknęła uwadze Śląska. Wrocławski zespół niedługo po meczu opublikował w mediach społecznościowych zdjęcie fana, z prośbą do pozostałych kibiców o pomoc w odnalezieniu go i podziękowaniu za ten niezwykły akt oddania zespołowi. Efekty nadeszły już dzień później, gdyż pan Tomasz (klub nie ujawnił nazwiska) to fan Śląska od wielu lat. Widziano go też w Gdyni, gdy WKS mierzył się z Arką.
„Chcę pozdrowić i podziękować temu kibicowi. Wielki szacunek. To pokazuje, jak bardzo kibice nas wspierają. Czasem od nich obrywamy, bo nam się należy, ale dla takich ludzi jak ten fan warto było dzisiaj wybiegać to spotkanie i wygrać"Wrocł – skomentował krótko po meczu całą akcję kapitan zespołu Krzysztof Mączyński.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze