Reklama

Papa Winyl ma w kolekcji aż 3 tysiące winyli

13/01/2024 11:01

Papa Winyl, naprawdę Karol Woźniak, sprzedażą winyli zajmuje się od ponad 10 lat. Winyle zaczął kolekcjonować wtedy, gdy nie było to jeszcze modne. Dziś prowadzi obwoźny sklep z winylami. Pojawia się regularnie na muzycznych giełdach we Wrocławiu. W świecie melomanów i kolekcjonerów winyli Papa Winyl to już marka. 

Wszystko zaczęło się z miłości do muzyki. - Mieliśmy w szkole nauczyciela muzyki, który był łowcą talentów. Ten nauczyciel powiedział mojej mamie, że warto zapisać mnie do szkoły muzycznej. I dzięki temu ukończyłem szkołę muzyczną pierwszego stopnia na trąbce. To był początek mojej przygody z muzyką. Potem był taki czas, że jedną nogą mieszkałem poza granicami kraju, we Francji. Tam bardzo popularne były giełdy staroci. To teraz u nas przeżywa swój renesans. Wylądowałem na takiej giełdzie staroci i okazało się, że pełno tam winyli, a co więcej, można je kupić w naprawdę niskich cenach - opowiada Papa Winyl. - Wówczas nie było jeszcze takiego boomu na płyty winylowe w Polsce. Dziewczyna, dziś już żona, kupiła mi gramofon Stantona i tak to się wszystko zaczęło. A wcześniej jeszcze natrafiłem na winyle mojej mamy. Pamiętam, że moją uwagę zwróciła płyta zespołu Voo Voo "Z środy na czwartek". 


Skąd pseudonim Papa Winyl? Okazuje się, że wcale nie od Papy Smerfa czy innej bajki lub serialu. Ksywka nie ma żadnej specjalnej historii. - To też nie jest tak, że klienci mówią mi Papcio. Ale Papę Winyla kojarzą na pewno, choć czasami mylą mnie z inną postacią w winylowym świecie - Panem Winylem. To zresztą mój dobry kolega, Tomka Olszewskiego. Ludzie nas mylą, nie tylko z nazwy, jesteśmy też trochę podobni, zwłaszcza jak się nie ogolę przez tydzień i mam brodę - mówi Papa Winyl. - I tak klienci przychodzą do Tomka i mówią: a bo ostatnio kupowałem tu, u Papy Winyla, płytę tego i tego i na odwrót, a my z Tomkiem musimy to prostować. 

Reklama

Imponująca kolekcja i mercedes wśród gramofonów


Obecnie, w swojej prywatnej domowej kolekcji Papa Winyl ma trzy tysiące winyli. - Tak jak niektórzy mają biblioteczkę na całej ścianie, tak ja mam kolekcję podzieloną na dwie ścianki. Gramofonów też mam kilka. Stantona zabieram na giełdy, a teraz korzystam na co dzień z Techniksa. Technics to mercedes wśród gramofonów. Kosztuje około 2 - 3 tysiące złotych. Aczkolwiek nie chodzi o jakość dźwięku, lecz o trwałość sprzętu. Jakość dźwięku bardziej zależy od igły, wzmacniacza i kolumn - mówi Papa Winyl. - Niektórzy popełniają błąd, bo kupują Techniksa, chcąc mieć tego mercedesa, i podłączają go pod tanie kolumny. To nie ma sensu. 


Reklama

Pasję do winyli Karol Woźniak przekuł w biznes. Prawie co weekend organizuje jakieś giełdowe wydarzenie. Raz na miesiąc uczestniczy we Wrocławskiej Giełdzie Muzycznej organizowanej w Galerii Dominikańskiej, a w pierwszą sobotę miesiąca jest obecny na giełdzie w Firleju. Teraz, wyjątkowo z uwagi na remont Firleja, tam tego wydarzenia nie ma. Czy da się zarobić na winylach? 


- Jak w każdej pracy. Jeżeli ktoś naprawdę lubi to, co robi i poświęca się temu, to są z tego pieniądze. Ja dodatkowo prowadzę też sprzedaż internetową. To nie jest tak, że pracuję tylko w weekendy, a w tygodniu się obijam. Otóż nie. W tygodniu mam czas, by znaleźć płyty, przygotować je do sprzedaży, umyć je, wycenić i w tym samym czasie zajmuję się też właśnie sprzedażą internetową, pakuję i wysyłam - mówi Papa Winyl. - A ponieważ jestem też didżejem, to muszę się przygotowywać do swoich setów. 

Reklama

Jako didżej Papa Winyl występuje pod innym pseudonimem - DJ Dotyk Dźwiękiem. Jego sety można usłyszeć w radiu RAM oraz w niektórych wrocławskich klubach, najczęściej w prawdopodobnie najbardziej artystycznym klubie we Wrocławiu - klubie Kalambur. 


Wraca moda na winyle, kasety i płyty CD


Popularne w latach 50., 60. i 70. winyle długo czekały zakurzone w piwnicach. A co gorsza, wielu wyrzuciło analogowe krążki na śmietnik. Dziś pewnie tego żałują, bo niektóre albumy osiągają całkiem spore ceny.


- Ludzie, którzy dawniej mieli płyty winylowe, powyrzucali je i zaczęli kolekcjonować CD, a teraz wielu z nich wyprzedaje CD na rzecz tworzenia swojej kolekcji MP3. Z drugiej strony, płyta CD ma się teraz całkiem nieźle. Bo dla młodych ludzi, tych którzy mają 16 czy 17 lat, płyta CD jest teraz tym samym co dla nas, 30-latków, winyl. To CD jest dla nich tym nośnikiem retro. I ci młodzi ludzie jeszcze pamiętają, jak ich rodzice w aucie zmieniali CD. To wszystko się nieźle zapętla - wyjaśnia Papa Winyl. 

Reklama

Ale co ciekawe, kasety też wracają. - Kaseta miała swój powrót w Stanach Zjednoczonych pięć, sześć lat temu. Zauważyłem to chociażby po portalu sprzedażowym. Discogs jest takim czymś jak Allegro, tyle że dla melomanów i tam ten powrót kaset był znaczący, teraz obserwujemy w Europie od 2-3 lat. 


Natomiast zakup discmana czy magnetofonów z miejscem na kasety nie jest łatwy, choć niektóre sklepy decydują się na ponowne wprowadzenie ich do sprzedaży. - Najlepiej szukać na giełdach staroci, ale tam jest taki problem, że często te sprzęty są zużyte i trzeba szukać kogoś, kto je naprawi. I o ile discmana można kupić za grosze, o tyle naprawa może na przykład kosztować 100 czy więcej złotych - dodaje Karol Woźniak.

Reklama

Wygląda na to, że historia zatoczyła koło.


Dziś winyle i płyty CD można kupić na cyklicznej Wrocławskiej Giełdzie Muzycznej w Galerii Dominikańskiej. Giełda potrwa do godz. 21.00

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości