Tylko mignął policjantom z boku, gdy wyprzedzał ich nieoznakowany radiowóz. Ale to były już ostatnie chwile szalonego rajdu młodego motocyklisty, który z obwodnicy śródmiejskiej Wrocławia zrobił sobie tor wyścigowy. Niedługo później stracił prawo jazdy, dostał piętnaście punktów karnych, a do tego 2500 zł mandatu.
- Dwaj funkcjonariusze z wrocławskiej grupy speed patrolując wrocławską obwodnicę śródmiejską, kontrolowali m. in. czy kierujący stosują się do obowiązujących na niej ograniczeń prędkości. W pewnej chwili, we wstecznym lusterku zauważyli motocyklistę, który jadąc lewym pasem ruchu poruszał się z prędkością znacznie przekraczającą tę dozwoloną na tym odcinku drogi - opowiada Rafał Jarząb z policji.
Wideorejestrator nie pozostawił złudzeń. Na liczniku motocyklisty było 166 km/h, choć w miejscu wykonanego pomiaru obowiązuje ograniczenie prędkością do 70 km/h.
- Mundurowi wysłuchali tłumaczeń 31-latka, po czym nałożyli na niego mandat wynoszący 2500 zł, zatrzymując mu jednocześnie prawo jazdy na 3 miesiące i dopisując do jego konta 15 punktów karnych - mówi Jarząb. Policjant dodaje, że swoim nieodpowiedzialnym zachowaniem i brawurową jazdą mężczyzna zagroził nie tylko sobie ale również innym użytkownikom drogi. Na szczęście, w tym konkretnym przypadku, ucierpiał jedynie portfel nieodpowiedzialnego 31-latka.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze