Mundurowi z wrocławskiej komendy miejskiej zatrzymali mężczyznę, który uszkodzonym pojazdem jeździł brawurowo ulicami Śródmieścia. Kierowca ten, będąc pod wpływem alkoholu, ignorował znaki drogowe i wjechał pod prąd w jedną z uliczek, a następnie porzucił samochód wraz kluczykami i kompletem dokumentów. W kilka minut został namierzony i zatrzymany przez policjantów, a teraz grozić mu może teraz kara do 2 lat pozbawienia wolności.
W ostatni weekend funkcjonariusze otrzymali zgłoszenie o kierującym, który osobową lancią w brawurowy sposób porusza się po ulicach Śródmieścia. Według zgłaszającego wjechał w jedną z ulic pod prąd, a następnie porzucił samochód i pieszo oddalił się w nieznanym kierunku.
Policjanci, którzy niezwłocznie przybyli na miejsce, szybko zebrali informacje od świadków zdarzenia i równie szybko ustalili domniemanego kierowcę. Pomogły w tym nie tylko informacje od świadków, ale też roztargnienie samego sprawcy przestępstwa. Kierujący uciekał bowiem tak szybko z miejsca zdarzenia, że zapomniał wziąć ze sobą kompletu dokumentów, w tym dowodu osobistego, który to pozostał na fotelu w samochodzie - relacjonuje sierż. Krzysztof Marcjan z wrocławskiej policji.
Mundurowi namierzyli mężczyznę kilka ulic dalej. 33-letni wrocławianin zachowywał się bardzo wulgarnie i agresywnie, wobec czego funkcjonariusze zostali zmuszeni do użycia wobec mężczyzny siły fizycznej oraz kajdanek. Po chwili policjanci ustalili prawdopodobną przyczynę brawurowej jazdy 33-latka. Mężczyzna miał ponad dwa promile alkoholu w wydychanym powietrzu.
Wrocławianin po zatrzymaniu został doprowadzony do policyjnego aresztu, a jego samochód na policyjny parking. Teraz grozi mu dwuletnia odsiadka.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze