Zaledwie trzy dni po zakończeniu wielkiego remontu mijanki na ulicy Przyjaźni, doszło na niej do bardzo niebezpiecznej sytuacji - tramwaje jechały "na czołówkę" po jednym torze.
Do niebezpiecznej sytuacji doszło we wtorek, 7 października, po godzinie 7 rano. Jakim cudem mijanka na Przyjaźni nie działa, choć trzy dni temu zakończył się kilkumilionowy remont? - Sprawdzamy, czy doszło do usterki sygnalizacji świetlnej, czy był to błąd motorniczego, który nie dostosował się do sygnalizacji - poinformowała TuWroclaw.com zaraz po zdarzeniu Marta Ester z biura prasowego MPK Wrocław.
Z utrudnieniami musieli się liczyć też pasażerowie komunikacji miejskiej. Kursowanie tramwajów linii 7 i 17 skrócono do przystanku "Orla". Zadysponowano zastępczą komunikację autobusową w relacji Orla - Klecina - Orla.
Na tym jednak nie koniec. Do drugiej awarii w tym miejscu doszło po godzinie 9. - Już wiadomo, że w obu tych przypadkach doszło do usterki sygnalizacji świetlnej - poinformowało biuro prasowe MPK Wrocław.
Później tramwaje jeździły normalnie, ale niezbyt długo. MPK poinformowało o godz. 10.30, że w związku z koniecznością przeprowadzenia prac na jednotorze na ul. Przyjaźni od godziny 11:00:
Jeszcze przed remontem tramwaje jadące w przeciwnych kierunkach na Przyjaźni miały do dyspozycji tylko jeden tor. To sprawiało, że motorniczowie musieli bardzo pilnować tego, który z pojazdów może wjechać najpierw. Chociaż pasażerom i mieszkańcom osiedla takie sytuacje na tej ulicy nieco spowszedniały, każdorazowo są one bardzo groźne dla bezpieczeństwa. Lekiem na całe zło był remont, który kosztował miasto niemal 5 mln złotych. Prace objęły nie tylko budowę drugiego toru, ale także przebudowę sieci trakcyjnej, oświetlenia, odwodnienia i montaż systemu sterowania rozjazdami.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.To jest Coś chorego !!!. To , co zrobili z tak pięknie remontowanym parę lat temu przystankiem na ul. Przyjaźni. Mijanek im się zachciało. Nie dość ,ze remont zaczął się w lipcu i miał trać do końca wakacji. To nadal trwa. Jeden wielki syf. Wiadomo ,że ktoś za to zgarnął nie małą sumę pieniędzy. Proponuję temu komuś przeprowadzić się do któregoś budynku , gdzie tramwaj przejeżdża prawie przez ludzi pokoje. i zmierzyć poziom hałasu. Ludzie kupując w tej okolicy mieszkania, nie przypuszczali co Cudaki ( Barany ) wymyślą. A słynna mijanka , to jedne wielkie trzeszczenie, zgrzytanie i piski na torach. GRATULACJE MĄDRE ŁBY.
A wystarczyło wybudować drugi tor w śladzie jezdni, która i tak jest jednokierunkowa. Ale niestety w całym urzędzie i wszystkich spółkach zasiada niereformowalny beton intelektualny.
Niestety :(
Dokładnie a nie wydawać 5 baniek na następny nonsens