Śledztwo w sprawie zabójstwa 17-latka na wrocławskiej Różance trwa. W zeszłym tygodniu na miejscu zdarzenia przeprowadzono wizję lokalną - jak udało nam się ustalić, coraz bardziej prawdopodobna jest wersja Tomasza M., podejrzanego o zabicie Kamila Sz., który twierdzi, że się bronił. Przedstawiciele prokuratury oficjalnie nie potwierdzają tych informacji. - Żadnych nowych szczegółów śledztwa podać nie możemy - mówią.
W ubiegłym tygodniu na miejscu zdarzenia przeprowadzono wizję lokalną.
Jak udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć, wersja przedstawiona przez Tomasza M., który twierdzi, że się bronił staje się coraz bardziej prawdopodobna.
Prokuratura nie potwierdza tych informacji.
- Wszystkie okoliczności zdarzenia są wyjaśniane, podejrzany siedzi w areszcie. Nic więcej nowego o sprawie nie mogę w tej chwili powiedzieć - tłumaczy Małgorzata Klaus z wrocławskiej prokuratury.
Przypomnijmy, do zabójstwa 17-letniego Kamila Sz. doszło 9 listopada, między godz. 3 a 4 nad ranem na skrzyżowaniu alei Kasprowicza z ulicą Żmigrodzką.
- Sprawca zadał ofierze z dużą siłą 5 ciosów ostrym narzędziem, najprawdopodobniej nożem, przebijając między innymi komorę serca. Pokrzywdzony zmarł po przewiezieniu go do szpitala - wyjaśnia Małgorzata Klaus.
12 listopada do wrocławskiej prokuratury zgłosił się Tomasz M., twierdząc, że ma związek z tym zdarzeniem. Został zatrzymany.
Postawiono mu zarzut zabójstwa Kamila Sz. oraz uszkodzenia ciała innej osoby.
- Podejrzany wyjaśnił, iż został zaatakowany przez pokrzywdzonych i broniąc się przez zadawanymi przez nich ciosami wyjął nóż (scyzoryk) - dodaje Małgorzata Klaus.
Mężczyzna w chwili zatrzymania nosił widoczne ślady pobicia. Na wniosek prokuratury sąd zastosował wobec niego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze