Reklama

Podrywacz z Wrocławia. Uwodził kobiety, oszukiwał mężczyzn

25/07/2024 07:50

48-letni Piotr K. z Wrocławia ma na koncie 71 oszustw. Uwodził przypadkiem spotkane kobiety. Te dawały się nabrać i często użyczały mu ogromnych kwot pieniędzy. Nigdy jednak nie dostały im z powrotem. Wśród jego ofiar była również zakonnica, która przekazała mu pieniądze Kościoła. Teraz Piotr K. posiedzi za kratkami. Wyrok to 14 lat więzienia. Jest prawomocny. 

Zakonnica miała jechać pociągiem w habicie. Uległa urokowi Piotra K. i odeszła z zakonu. A wkrótce potem z konta Domu Pomocy Społecznej w Dobrzeniu Wielkim zniknęło 430 tysięcy złotych. Te pieniądze trafiły do Piotra K. Ale nie tylko te. Podrywacz z Wrocławia uwiódł wiele ofiar. Pieniądze "tylko" pożyczał. Problem w tym, że nigdy ich nie zwracał. 


- Mężczyzna oszukiwał z reguły kobiety znajdujące się w trudnej sytuacji życiowej, czasami też finansowej. Z pokrzywdzonymi kobietami Piotr Klemczak nawiązywał bliższą relację, co pozwalało zdobyć ich zaufanie. Dla uwiarygodnienia swojej tożsamości oraz celem zdobycia bądź umocnienia zaufania, podawał się za policjanta, żołnierza, detektywa, windykatora czy też przedsiębiorcę. Następnie, pod pozorem dokonywania fikcyjnych inwestycji w nieruchomości, bądź rozwój prowadzonej działalności gospodarczej, czy też rzekomych, intratnych transakcji pożyczał pieniądze, których nigdy nie zwracał - mówi Stanisław Bar, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Opolu, bo to tam prowadzone było śledztwo. 

Reklama

Tymi "intratnymi transakcjami" miały być na przykład skup miedzi czy zakup po atrakcyjnej cenie przedmiotów na licytacji komorniczej. Piotr K. przekonywał, że to pewne inwestycje, a zysk jest gwarantowany. A zauroczone nim kobiety dawały się nabrać. 


Jego ofiarami czasami padali również mężczyźni. Tu już nie działał urok osobisty, ale Piotr K. oferował pewny zysk czy pomoc w zapłaceniu wierzytelności czy odzyskaniu długu. 


By uniknąć zatrzymania, Piotr K. nigdy nie podawał swoich prawdziwych danych. Przedstawiał się jako „Kuczera", „Kotowicz", „Klimek" albo „Klimczak". I chociaż pochodzi z Wrocławia, za miejsce swojego zamieszkania często podawał Szczecin. Regularnie zmieniał też swój wizerunek. To jednak nie pomogło. Mężczyzna w końcy został zatrzymany i doprowadzony do prokuratury dwa lata temu. W czerwcu tego roku ogłoszono wyrok, który jest już prawomocny - 14 lat pozbawienia wolności oraz obowiązek naprawienia wyrządzonej szkody poprzez zapłatę na rzecz pokrzywdzonych kwoty (łącznej) ponad 1,5 mln. zł.

Reklama

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości