Nie ma dnia bez serii wypadków na dolnośląskich odcinku autostrady A4. Przynajmniej części z nich można byłoby uniknąć, gdyby kierowcy zachowywali na autostradzie odpowiedni odstęp od innych aut - twierdzi policja.
Policjaci podają konkretny przykład - z czwartku. Mimo dobrych warunków, tylko tego dnia już od rana na A4 dochodziło do wypadków. Na 149. kilometrze autostrady (tuż przed Bielanami) rozpędzona skoda wbiła się pod naczepę jadącego przed nią tira. Osobowe auto ma zgniecioną maskę i dach oraz rozbitą przednią szybę.
- Kierująca skodą nie zachowała bezpiecznej odległości od jadącego przed nim zespołu pojazdów ciężarowych uderzając w tył naczepy. Choć zdarzenie to wyglądało bardzo niebezpiecznie to skończyło się jedynie na poważnych uszkodzeniach pojazdów, a żaden z uczestników nie odniósł w nich poważniejszych obrażeń - mówi Rafał Jarząb z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.
Policja przypomina, że kierowca nie tylko jest zobowiązany "jechać z prędkością zapewniającą panowanie nad pojazdem" oraz "utrzymywać odstęp niezbędny do uniknięcia zderzenia w razie hamowania lub zatrzymania się poprzedzającego pojazdu".
Na autostradach i drogach eksresowych minimalny odstęp wyrażony w metrach nie może być mniejszy niż połowa prędkość pojazdu, którym porusza się kierujący. Jeśli więc auta jadą z prędkością 140 km/h, musi być między nimi co najmniej 70 metrów odstępu, przy prędkości 100 km/h minimalny odstęp to 50 metrów. Przepisu tego nie stosuje się podczas manewru wyprzedzania.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze