"Premier obiecuje halę dla Jelcza… ale na Śląsku! Czy elektorat Donalda Tuska z Jelcza-Laskowic i powiatu oławskiego jest zadowolony z decyzji premiera?" - pyta na Facebooku poseł PiS Paweł Hreniak. A były prezes Jelcza, także działacz PiS, grzmi: "to sądny dzień dla miasta i fatalna decyzja dla regionu". Zapowiedź premiera Donalda Tuska, że nowa hala produkcyjna podwrocławskiej fabryki powstanie w Raciborzu, wywołała prawdziwą polityczną awanturę. A burmistrz Jelcza-Laskowic uspokaja.
Jelczańskie Zakłady Samochodowe były przed laty jedną z największych firm na Dolnym Śląsku. Produkowane tu autobusy i ciężarówki królowały na polskich drogach. Po transformacji ustrojowej firma została przekształcona, ulegała restrukturyzacjom, częściowym prywatyzacjom. Ostatecznie produkcja autobusów została zakończona w 2008 roku, a większość hal już wcześniej zamknięto.
Ale Jelcz, choć znacznie odchudzony, przetrwał. Dziś jest częścią Polskiej Grupy Zbrojeniowej i produkuje pojazdy dla wojska. Montowane są na nich m.in. rakiety i radary. - Praktycznie wszystko, co jeździ w polskim wojsku, to jest Jelcz - powiedział we wtorek premier Donald Tusk. I ogłosił, że firma będzie miała nową halę produkcyjną. Tyle, że nie w Jelczu-Laskowicach, ale w Raciborzu na Śląsku, na terenie zakładów Rafako. Pracę ma tam znaleźć 500 osób.
Zaskoczenia decyzją premiera nie krył burmistrz Jelcza-Laskowic Piotr Stajszczyk. Zwłaszcza, że od lat mówiło się o budowie nowej hali firmy w jego gminie, a nie w w innym województwie. Były już nawet pomysły, gdzie hala mogłaby stanąć.
Natychmiast wykorzystali to dolnosląscy działacze Prawa i Sprawiediwości. - To niestety sądny dzień dla miasta i fatalna decyzja dla regionu. Okazuje się, że dwa lata opowieści polityków Platformy Obywatelskiej o rozbudowie fabryki w Jelczu i pracy dla mieszkańców Jelcza-Laskowic można włożyć między bajki - skomentował w rozmowie z Money.pl Łukasz Dudkowski, prezes Jelcza w czasach rządów PiS, a dziś powiatowy radny tego ugrupowania. - Czy elektorat Donalda Tuska z Jelcza-Laskowic i powiatu oławskiego jest zadowolony z decyzji premiera - pyta z kolei na Facebooku poseł PiS Paweł Hreniak.
- Serce Jelcza nadal będzie w Jelczu-Laskowicach - uspokaja tymczasem prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej Adam Leszkiewicz. Zapowiada, że także w tym mieście stanie nowy zakład. Ma się pojawić za 4-5 lat. Tyle, że nowe moce przerobowe potrzebne są już dzisiaj. - Znacznie szybciej chcemy stworzyć dwie dodatkowe lokalizacje na prawach oddziałów zamiejscowych działające na rzecz Jelcza, w Sanoku i właśnie w Raciborzu. To inwestycja długofalowa o uzasadnieniu biznesowym, dzięki której będziemy mogli lepiej i szybciej odpowiadać na rosnące potrzeby wojska – tłumaczy Adam Leszkiewicz.
Burmistrz Jelcza-Laskowic także uspokaja. Dziś spotkał się w tej sprawie z prezesem Jelcza. - Chodzi o to, że Jelcz ma dzisiaj zbyt małe zdolności produkcyjne, stąd potrzebne są takie, a nie inne decyzje, bo tylko w ten sposób obecnie można te zdolności zwiększyć. Jako burmistrz robię wszystko, aby fabryka w Jelczu-Laskowicach została i wciąż się rozwijała tu na miejscu - powiedział w rozmowie z portalem TuOlawa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.