Reklama

Portowcy we Wrocławiu trzymali się mocno. Śląsk - Pogoń Szczecin 1:1

30/11/2014 00:00

To wynik, który można uznać za niespodziankę. Faworyzowany Śląsk Wrocław zremisował na własnym stadionie z Pogonią Szczecin 1:1, a piłkarze trenera Tadeusza Pawłowskiego powinni cieszyć się z remisu, bo niewiele brakowało, a ponieśliby przykrą porażkę z niżej notowanym rywalem.

Gola dla Pogoni w pierwszej połowie strzelił Japończyk Takuya Murayama, a bramkę na remis dla wrocławskiego Śląska zdobył tuż po przerwie Paweł Zieliński. To debiutanckie trafienie obrońcy Śląska w Ekstraklasie. I pomyśleć, że jeszcze rok temu popularny “Zielu” grał na boiskach trzeciej ligi.
O pierwszej połowie meczu Śląska Wrocław z Pogonią Szczecin trudno napisać więcej niż to, że się odbyła. Skromna, bo licząca nieco ponad 8 tys. grupa kibiców zmagała się z dotkliwym chłodem, a piłkarze prezentowaną formą nie pomagali im się rozgrzać, bo z boiska wiało nudą. Przez dłuższy czas to gospodarze nadawali ton wydarzeniom na murawie, a goście ze Szczecina szukali okazji do wyprowadzenia kontrataku. Śląsk w ofensywnie był jednak zaskakująco nieporadny. Wrocławianie oddawali strzały na wiwat, a Sebastianowi Mili zdarzyło się nawet posłać piłkę prawie w ostatnie rzędy trybun. Akcjom Śląska brakowało zdecydowania i wykończenia, bo Mateusz Machaj sporo zdrowia i energii tracił na starcia zwłaszcza z rosłym stoperem Pogoni, Hernanim.



Piłka nożna często jest niesprawiedliwa i nieprzewidywalna, co dla wielu czyni ją najpiękniejszą dyscypliną sportu. Tą niesprawiedliwą twarz futbolu można było zobaczyć także w starciu Śląska ze szczecińską Pogonią. Bo to gospodarze byli zespołem lepszym i mającym częściej piłkę, ale gościom udało się objąć prowadzenie. W 33. minucie “Portowcy”, a dokładnie duet Łukasz Zwoliński - Takuya Murayama - efektownie, kilkoma podaniami rozmontowali obronę Śląska. Ten ostatni zgubił Piotra Celebana i pokonał bramkarza wrocławian. I tak oto na Stadionie Wrocław zaczęło się zanosić na niespodziankę. Pogoń, którą skazywano na pożarcie, jako pierwsza strzeliła gola i stało się jasne, że goście nie dadzą sobie wydrzeć tej przewagi.



Ostatnie minuty pierwszej połowy w wykonaniu Śląska Wrocław wyglądały tak, jakby wrocławianie byli nieco oszołomieni ciosem zadanym przez Pogoń. Ale po zmianie stron gospodarze wzięli się w garść i zabrali za odrabianie strat. Tuż po przerwie piłkarze Śląska sprokurowali solidne zamieszanie pod bramką Pogoni, a mocny strzał Dudu nie bez trudu obronił Radosław Janukiewicz. Po tej akcji trener Śląska Tadeusz Pawłowski uznał, że jego zespół potrzebuje dodatkowej mocy w ofensywie. I wpuścił na boisko Krzysztofa Ostrowskiego, a “Ostry” - jak to w tym sezonie ma w zwyczaju - nie zawiódł i szybko rozruszał grę ofensywną Śląska. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W 55. minucie Paweł Zieliński precyzyjnie przymierzył zza pola karnego i nie dał szans Radosławowi Janukiewiczowi. Był to pierwszy gol w Ekstraklasie w wykonaniu tego młodego piłkarza wrocławskiego Śląska.



Po tym, jak Śląsk doprowadził do wyrównania, mecz nabrał rumieńców. Najpierw - co piszemy ze smutkiem oraz irytacją - przez idiotyczne zachowanie delegacji ze Szczecina, która samą siebie nazywa kibicami Pogoni. Postanowili oni ubarwić widowisko sportowe, obrzucając murawę racami oraz petardami hukowymi, zmuszając sędziego do przerwania meczu na kilka minut. Cóż dodać - widocznie dla niektórych dłuższy pobyt poza domem i w temperaturze poniżej zera źle działa na poczucie związku z racjonalnym zachowaniem w sferze publicznej. Innymi słowy, odbiera rozum.



Gdy “popisy” przyjezdnych ze Szczecina się zakończyły, można było znów skupić się na wydarzeniach na boisku. I było co oglądać, bo zarówno Śląsk, jak też Pogoń szukał okazji do zdobycia gola na wagę zwycięstwa. W ekipie wrocławskiej groźnie uderzał Ostrowski, a wyśmienitą okazję dla gospodarzy - taką, którą Amerykanie nazwaliby jako buzzer beater - zmarnował Konrad Kaczmarek. Młody napastnik Śląska strzelał z ostrego kąta, prawie zmieścił piłkę przy słupku, ale bramkarz Pogoni zdołał odbić piłkę. Z kolei w Pogoni bohaterem meczu mógł zostać Łukasz Zwoliński, który w 85. minucie znalazł się w sytuacji sam na sam z golkiperem Śląska. Mariusz Pawełek będąc w dużej opresji poradził sobie i zdołał odbić piłkę po uderzeniu napastnika "Portowców".



Śląsk Wrocław - Pogoń Szczecin 1:1 (0:1)


Bramki: Zieliński (54.) - Murayama (33.).



Śląsk Wrocław: Pawełek - Zieliński, Celeban, Pawelec, Dudu (75. Kaczmarek) - Flavio Paixa, Droppa (67. Danielewicz), Hateley, Mila, Pich - Machaj. (51. Ostrowski).


Pogoń Szczecin: Janukiewicz - Rudol, Golla, Hernani, Matynia - Frączczak, Matras, Rogalski, Murawski (67. Bąk), Murayama (90. Dąbrowski) - Zwoliński.



Żółte kartki: Celeban, Zieliński - Hernani, Rudol, Golla, Rogalski.


Sędzia: Szymon Marciniak (Płock).



Widzów: ok. 8,3 tys.
Łukasz Maślanka

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości