W środę Sejm zajmie się wnioskiem Prawa i Sprawiedliwości o przeprowadzenie referendum w sprawie wieku szkolnego. Wniosek został zgłoszony niezwłocznie po odrzuceniu referendum z inicjatywy stowarzyszenia „Ratujmy Maluchy”. W myśl propozycji PiS obywatele odpowiadaliby tylko na jedno pytanie „Czy jesteś za zniesieniem obowiązku szkolnego sześciolatków?”. O sprawie pisze w liście przesłanym do naszej redakcji wrocławski poseł PiS - Kazimierz M. Ujazdowski.
Debata w tej sprawie będzie podwójnym testem. Sprawdzi stosunek PO do korzystania przez obywateli z praw politycznych. Będzie także testem na odpowiedzialność w sferze edukacji.
Tylko władza odnosząca się z wrogością do aktywnej opinii publicznej może odmawiać obywatelom prawa do referendum w tej kwestii. Bez wątpienia kwestia wieku szkolnego należy materii referendalnej. Nie jest żadną z dziedzin wyłączonych z referendum takich jak budżet, polityka obronna czy zmiana samej konstytucji. Jeśli w tej sprawie odbiera się obywatelom prawo do podejmowania decyzji, to demokracja bezpośrednia jest czystą fikcją.
Referendum edukacyjne jest także ostatnią szansą na zablokowanie złej decyzji. Dziś wielu rodziców sześciolatków próbuje odroczyć w czasie pójście ich pociech do szkoły. Panuje zasadne przekonanie, że zawziętość rządu w tej sprawie wywoła szkody, których nie da się naprawić. Jak zwykle decyzji towarzyszy chaos i nieprzygotowanie administracji.
Lepiej zatem uchylić złą decyzję niż godzić się na chaos i wyrządzanie szkód dzieciom. Któż lepiej niż rodzice może ocenić poziom rozwoju dziecka i jego przygotowanie do szkoły. Referendum mogłoby się odbyć wraz z wyborami europejskimi 25 maja, co pozwalałoby uniknąć dodatkowych kosztów. Zarówno wzgląd na prawa obywatelskie jak i racje merytoryczne przemawiają za referendum.
Kazimierz M. Ujazdowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze