Reklama

Powiew świeżości w Teatrze Pantomimy. Recenzja spektaklu „Tiki i inne zabawy”

05/06/2021 23:23

W znakomitym przedstawieniu w reżyserii Dominiki Knapik nie tylko doszło do "niemożliwego" spotkania bohaterów dramatów Antona Czechowa, ale przede wszystkim aktorzy dostali szansę pokazać pełnię swoich aktorskich możliwości – nie tylko pantomimicznych.

– Twórczość dramatyczna Antona Czechowa oraz wzięta w cudzysłów sytuacja psychoterapii grupowej stają się dla twórców pretekstem do eksplorowania ich teatralnej formy – czytamy w opisie przedstawienia.  W związku z tym, że grupę terapeutyczną tworzą różni bohaterowie z dramatów Czechowa, doszło do spotkania niemożliwego: Płatonowa z Iwanowem, jak i Raniewską (“Wiśniowy sad”). Trzy Siostry skonfrontowały się natomiast z Borkinem (“Iwanow”), a Szarlotta (“Wiśniowy sad”) zestawiona była z Trigorinem (“Mewa”).

Organizatorzy wyjaśniają, że te Czechowowskie typy zostały w spektaklu „zderzone ze sobą wraz z ich wadami i trudnościami, z jakimi zostali ‘zdiagnozowani’ przez twórców przedstawienia: depresją, chorobą dwubiegunową czy histerią, a sytuacja terapii grupowej jest środkiem do zbudowania relacji między bohaterami”.

– Jest to delikatny temat i nie chcemy w żaden sposób go ironizować (…). To również tabu społeczne – na szczęście ono powoli pęka i ludzie przestają się wstydzić tego, że chodzą na terapię. W spektaklu staramy się badać ramy i konwencje teatralne, a temat traktujemy poważnie i z szacunkiem, choć jest tu też trochę dowcipu – mówi Dominika Knapik.


Początek pięknej przyjaźni


W trakcie oglądania wyreżyserowanego przez nią spektaklu przypomniał mi się fragment „Trzech sióstr” Czechowa o tym, że mimo upływu lat życie pozostaje niezmienne i „rządzi się własnymi prawami, które nas niewiele obchodzą, bo chyba nigdy nie poznamy ich do głębi”. Świetnie widać to w przedstawieniu „Tiki i inne zabawy”. Na szczęście dramatopisarka Patrycja Kowańska i reżyserka pozwoliły bohaterom i bohaterkom przemówić (a nawet zaśpiewać!) i dodały didaskalia, bo bez tego spektakl byłby zbyt hermetyczny i nie miałby w sobie takiej siły. Dzięki temu znakomici aktorzy i aktorki mogli pokazać pełnię swoich możliwości – brawa należą się im wszystkim!

Reklama

Wierzę, że to początek pięknej przyjaźni Wrocławskiego Teatru Pantomimy z tego typu zabiegami. Cieszy mnie także, że w przedstawieniu gościnnie wystąpili: aktor Mateusz Flis oraz harfistka Malwina Lipiec-Rozmysłowicz.


Przede wszystkim jednak zaintrygowały mnie pomysły dwóch młodych artystek – Patrycji Kowańskiej oraz Dominiki Knapik. Super, że postanowiły pobawić się twórczością Czechowa i potraktowały ją jako punkt wyjścia do swojego spektaklu. Coś czuję, że podpisałyby się pod słowami reżysera Ariego Folmana, który powiedział, że gdy bierze się na warsztat arcydzieło literatury, warto pozwolić sobie na swobodę.

Reklama

„Tiki i inne zabawy” to spektakl dowcipny, ale przejmujący. Czyż jednak w mrocznych czasach nie powstała znakomita komedia „Świat się śmieje”? Czy świetne komedie nie powstają często w kontrze?


Inny wybitny rosyjski pisarz - Władimir Nabokow zwrócił kiedyś uwagę, że absurd nie kojarzy mu się z dziwacznością i komizmem, ale ma wiele odcieni – podobnie jak tragizm. Cytując autora „Lolity”:


„(…) Jeśli jednak chodzi o poruszającą kondycję ludzką, jeśli chodzi o to, co w mniej cudacznych światach wiąże się z najwznioślejszymi aspiracjami, najgłębszymi cierpieniami, największymi namiętnościami, to, ma się rozumieć, pojawia się niezbędny wyłom i godna współczucia istota ludzka, zagubiona w pozbawionym odpowiedzialności (…) świecie, w jego sennym koszmarze, staje się "absurdalna" zgodnie z prawem swego rodzaju wtórnego kontrastu (...) wciąż mamy wrażenie czegoś śmiesznego, a jednocześnie rozgwieżdżonego, co nieustannie czai się za rogiem, i od razu ma ochotę przypomnieć, że różnica między komiczną stroną rzeczy i ich stroną kosmiczną zasadza się tylko na jednej spółgłosce syczącej".

Spektakl „Tiki i inne zabawy” ma –  moim zdaniem – nie tylko wiele z Czechowa, ale też właśnie z Nabokowa. Pokazując różne oblicze absurdu, tragikomicznie opowiada o różnych jego odcieniach i o ludzkiej kondycji. Wszak za tysiąc lat ludzie będą podobnie wzdychać, bać się i nienawidzić śmierci. Jak widać Czechow wciąż jest aktualny, ale cieszę się, że młode i poszukujące artystki znalazły intrygujący sposób na opowiedzenie o tym w teatrze, wnosząc powiew świeżości do Wrocławskiego Teatru Pantomimy.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości