W środę przed Dworcem Głównym PKP odbył się protest pracowników Poczty Polskiej. We Wrocławiu - jak i w czterech innych miastach - listonosze wyszli na ulicę domagając się podwyżek. Pocztowcy chcą, żeby najniższa pensja dla doręczyciela została podniesiona o tysiąc złotych oraz oczekują przyznania specjalnych premii za okres świąteczny, w którym mają do rozniesienia więcej paczek.
Grudniowy protest to już nie pierwsza tego typu manifestacja w tym roku. W marcu listonosze strajkowali w 18 polskich miastach. Teraz ponownie ubiegają o wyższe pensje. - Po raz kolejny upominamy się o godne traktowanie nas, fundamentu tej firmy. Nasze wcześniejsze akcje i mobilizacje wymogły na zarządzie przywrócenie premii czasowo-jakościowej oraz podwyżki w wysokości 150 zł brutto. Ale to stanowczo zbyt mało, zwłaszcza w świetle faktu, że Poczta Polska przewiduje dwucyfrowy wzrost przychodów w 2017 roku - mówią organizatorzy strajku.
Niezadowoleni listonosze zauważają, że wiceprezes Poczty Polskiej Grzegorz Kurdziel, podczas Kongresu 590 chwalił się, że obroty spółki mają być wyższe o co najmniej 10 proc. Zdaniem protestujących wpływ na to miała ciężka praca szeregowych pracowników Poczty Polskiej.
Pocztowcy pojawili się przed wrocławskim dworcem PKP, żeby publicznie wymierzyć zarządowi mikołajkową rózgę. Jeden z uczestników protestu był uosobieniem prezesa Poczty Polskiej, który otrzymał od Świętego Mikołaja symboliczną rózgę.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze