Prokuratura zna już wszystkie szczegóły śmierci siedemnastoletniego Adama z Wałbrzycha, który w lipcu przyjechał z rówieśnikami do Wrocławia. Nastolatek odłączył się od grupy i zaginął. Po kilku dniach jego ciało wyłowiono z Odry w okolicach Uniwersytetu Wrocławskiego. - Z naszych ustaleń wynika, że chłopak prawdopodobnie potknął się i wpadł do wody, z której nie mógł się wydostać - powiedziała portalowi TuWroclaw.com prokurator Karolina Stocka - Mycek.
Adam zdał do drugiej klasy w IV Liceum Ogólnokształcącego w Wałbrzychu. Była połowa wakacji, ostatni dzień lipca. Nastolatek z czwórką rówieśników przyjechał do Wrocławia. Późnym wieczorem mieli razem wracać do domu, ale Adam w ostatniej chwili zmienił plany. Na Dworcu Głównym spotkał swoją dziewczynę i uzgodnili, że po spotkaniu ze znajomymi przenocuje u niej, we Wrocławiu.
Grupa nastolatków z Wałbrzycha odwiedziła KFC przy Świdnickiej, potem poszli na Wyspę Słodową. Doszło do sprzeczki. O co? Nie wiadomo. Wersje chłopców były sprzeczne. Wiadomo jednak, że Adam odłączył się od reszty grupy i chodził po mieście sam. Ktoś widział go pod Żabką na Kościuszki, potem - już po pierwszej w nocy - jego telefon logował się w okolicach ulicy Kuźniczej. Z nawigacji wynikało, że chłopak idzie w stronę Wyspy Słodowej. Potem telefon nie był już aktywny. Adam do nikogo się już nie odezwał.
Policja od początku podejrzewała, że chłopak mógł utonąć w rzece. Do podobnych dramatów w tej okolicy dochodziło już wiele razy. Już dzień po zaginięciu nastolatka, nurkowie przeczesywali dno Odry. Ale bez rezultatu. Dopiero w poniedziałek wieczorem, cztery dni po zaginięciu, dryfujące ciało chłopca zobaczył pracownik elektrowni wodnej.
Dziś śledczy wiedzą już, jak zginął Adam. - Śledztwo zostało umorzone, do śmierci mężczyzny nie przyczyniły się osoby trzecie - powiedziała dzisiaj portalowi TuWroclaw.com Karolina Stocka-Mycek z Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu. Sekcja zwłok wykazała, że bezpośrednią przyczyną śmierci chłopca było utonięcie. Podczas badań toksykologicznych we krwi nastolatka ujawniono alkohol. Wiadomo, że zażywał też środki odurzające. Prokuratura nie ujawnia jakie i w jakiej ilości. - Z naszych ustaleń wynika, że chłopak prawdopodobnie potknął się i wpadł do wody, z której nie mógł się wydostać - przekazała nam prokurator.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Grzeczny chłopczyk. 17 lat i alkohol oraz środki odurzające. WSTYD! Pytanie gdzie byli opiekunowie prawni??
Szkoda młodego człowieka Szkoda