Wrocławski radny miejski Robert Grzechnik domaga się od miasta badań, które miałby wykazać, czy wydzielenie buspasów faktycznie poprawia sytuację transportową w mieście. Jeśli bilans zysków i strat będzie negatywny, radny zamierza zorganizować zbiórkę, której celem będzie całkowita likwidacja pasów dla autobusów, motocykli, taksówek i aut elektrycznych.
– Gołym okiem widać, że nie tylko te ulice, na których wyznaczono buspasy, są w tej chwili zakorkowane, ale także alternatywne drogi, często osiedlowe – przekonywał w środę Robert Grzechnik.
Z tego powodu prezes wrocławskich struktur partii Wolność, a zarazem radny opozycyjnego w mieście klubu PiS domaga się od władz Wrocławia udostępnienia wyników badań, które mają wykazać, czy zyski z wydzielenia specjalnych pasów, są wyższe od strat związanych ze zmniejszeniem przepustowości dla samochodów.
– Jeżeli uzyskam odpowiedź, że te zyski są mniejsze niż straty, to będziemy mieli do czynienia z walką ideologiczną i dyskryminacją wrocławskich kierowców, którzy tak samo składają się na budżet, jak wszyscy inni mieszkańcy. Nie powinno być tak, że są oni wykluczani z części jezdni, tylko dlatego, że na ich jeździe nie zyskuje spółka miejska – komentuje radny, który uważa, że działania takie wbrew zapowiedziom magistratu nie mają uzasadnienia ekologicznego. – Jeśli stoimy w korku, to auta generują dwu- albo trzykrotnie większe zanieczyszczenia, niż kiedy jadą płynnie, a autobusy MPK to są często autobusy z silnikiem diesla, natomiast w przypadku aut elektrycznych, tylko przenosimy zanieczyszczenie w inne miejsce, bo w Polsce energia elektryczna i tak pozyskiwana jest z węgla – tłumaczy.
Radny zapowiada, że gdyby jego podejrzenia się potwierdziły, zainicjuje zbiórkę podpisów pod inicjatywą likwidacji wszystkich buspasów w mieście.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze