W Polsce nie będzie na razie nowych obostrzeń związanych z dramatycznie rosnącą liczbą zakażeń koronawirusem. Ogłosił to dziś minister zdrowia Adam Niedzielski, nazywając ostatnie wzrosty "anomalią" a nie "zmianą trendu". Jeszcze przed kilkoma dniami Niedzielski mówił o scenariusz katastroficznym i sugerował zamknięcie galerii handlowych oraz restauracji oraz przedłużenie dalszej nauki w szkołach.
Decyzja rządu oznacza, że w najbliższy poniedziałek dzieci wrócą do nauki stacjonarnej w szkołach. W sklepach, obiektach sportowych czy kulturalnych, a także w kościołach, nadal będą zaś obowiązywały dotychczasowe limity i ograniczenia.
- Jeśli zwiększona skala zakażeń pojawi się w drugiej połowie stycznia, mamy plany rozszerzenia infrastruktury szpitalnej do 60 tys. łóżek. Funkcjonują rozwiązania, które mają wzmocnić opiekę przedszpitalną dla pacjentów na wczesnym stadium choroby - powiedział w środę Adam Niedzielski.
- Jeżeli mielibyśmy argumenty, że zwiększona liczba zakażeń w ostatnich dniach to zmiana trendu, wówczas będą podejmowane decyzje o kolejnych zaostrzeniach. Natomiast na tę chwilę takich decyzji nie ma - powiedział szef resortu zdrowia. - Od kilku dni obserwujemy niepokojący trend wzrostu zakażeń koronawirusem. Anomalia ta związana jest z okresem poświątecznym. W ubiegłym roku nastąpiło bardzo podobne zjawisko - dodał.
W środę potwierdzono w Polsce ponad 17 tysięcy nowych zakażeń, o 10 procent niż przed tygodniem. - kumulacja zakażeń omikronem nastąpi w Polsce pod koniec stycznia - zapowiedział dziś Niedzielski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze