Na początku tego tygodnia przedstawiciele Gwardii Wrocław wyruszyli do Namysłowa, żeby zamienić się w... Świętych Mikołajów. A wszystko dla dzieciaków z miejscowego domu dziecka. Było dużo prezentów, jeszcze więcej uśmiechu i atmosfera, której wielu mogłoby pozazdrościć. Gwardia i wyprawy do zaprzyjaźnionej placówki stały się tradycją w kalendarzu, miłym punktem, dającym radość obu stronom.
A wszystko zaczęło się dwa lata temu, jeszcze niezbyt oficjalnie, kiedy szlaki do Namysłowa przetarł Łukasz Tobys. Wtedy z Gwardią mający już "coś" wspólnego, ale nie na tyle, żeby z ramienia wrocławskiego klubu organizować taką wyprawę. Namysłów i ten konkretny dom dziecka pozostał jednak na celowniku Gwardii. W ubiegłym roku już razem z siatkarzami występującymi w II lidze, a w tym sezonie, z pierwszoligowcami, Tobys wyruszył ponownie do w większości znanych podopiecznych zaprzyjaźnionej placówki.
- Takie wyprawy są niezwykłe i pokazują, jak ważne dla dzieciaków jest to, żeby o nich pamiętać. Inaczej nie jest ze strony siatkarzy. Wszyscy z uśmiechem podchodzą do tego, co dzieje się przy okazji świąt. Możliwość dania uśmiechu drugiej osobie, zwłaszcza dziecku, ma swój wyjątkowy wyraz - podkreśla Łukasz Tobys.
Akcja Gwardii została wsparta drugi rok z rzędu przez partnerów klubu, a dzięki takiemu zaangażowaniu, paczki, z którymi siatkarze pojechali do Namysłowa, były efektowne i pełne niezwykłych niespodzianek. Była też okazja do tego, żeby rywalizować na sportowym podwórku, czy to w wersji piłkarzyków w stylu retro, czy też w bardziej współczesnym, konsolowym wydaniu.
- To bardzo fajna inicjatywa. Cieszymy się, że mogliśmy pomóc dzieciakom. Zostaliśmy bardzo miło przywitani, spędziliśmy w Namysłowie pozytywny czas. Aż szkoda było wyjeżdżać. Taki gest, przyjazd z Wrocławia do Namysłowa, wydaje się nie znaczyć wiele, a jak się okazuje, to coś szczególnego dla dzieciaków. I z tego wyjątkowo się cieszymy. Swoją drogą, czuć było taką ciepłą atmosferę w tym miejscu, gdzie byliśmy. Widać, że wychowawcy i dyrekcja tego domu dziecka wkłada w działania całe serducho. Oby takich ludzi było jak najwięcej - mówi Jakub Nowosielski, rozgrywający Gwardii.
Na spotkaniu w Namysłowie poza Tobysem i Nowosielskim byli również Arkadiusz Olczyk, Błażej Szymeczko, Łukasz Sternik, Kamil Maruszczyk, Maciej Naliwajko i Bartłomiej Dzikowicz. Ten ostatni, co ciekawe, wcielił się również w rolę... klubowej maskotki - Gwarmisia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze