Trzy ciosy i po Wiśle Kraków. Piłkarze Śląska Wrocław bez większych problemów poradzili sobie z "Białą Gwiazdą", zwyciężając 3:0. Dla Śląska to wygrana cenna, bo pozwoliła mu odzyskać miejsce na podium T-Mobile Ekstraklasy.
Mniej więcej rok temu Śląsk stoczył w Krakowie z Wisłą fascynujący pojedynek. Pełny walki, emocji do ostatnich minut, a co najważniejsze - zwycięski i dający mu upragniony tytuł mistrza Polski. Po roku po tamtej Wiśle zostało tylko wspomnienie, co “Biała Gwiazda” świetnie udowodniła we Wrocławiu. Krakowianie grają już tylko po to, aby dokończyć sezon i nie sprawiali Śląskowi zbyt wielu trudności. Inna sprawa, że zespół trenera Stanislava Levego był w piątek dobrze dysponowany i nawet gdyby wiślacy byli w lepszej formie, pewnie nic by nie wskórali.Śląsk świetnie wszedł w ten mecz, bo już w 2. minucie objął prowadzenie. Strzelcem gola był Sylwester Patejuk, który otrzymał świetne podanie od Sebastiana Mili, przepchał jednego z obrońców Wisły i przymierzył z ostrego kąta. Szybko strzelony gol dał wrocławianom duży komfort w grze. I Śląsk atakował często, tkając przyjemne dla oka akcje. Brakowało im jednak wykończenia, a gdy już dochodziło do strzału, to celowniki strzelców okazywały się mocno rozregulowane. Wisła zaś do atakowania się nie kwapiła. Inna sprawa, że atakować nie bardzo było komu. Poza składem na ten mecz znalazł się Patryk Małecki, a Ivica Iliew i Cwetan Genkow pojawili się na boisku dopiero w drugiej połowie. Jako taką ochotę do strzelania miał Emmanuel Sarki, ale gdy już uderzał, robił to źle. “Biała Gwiazda” w tej części gry tylko raz poważnie zagroziła bramce Śląska, gdy po strzale Daniela Sikorskiego piłka trafiła wprost w ręce Rafała Gikiewicza. Wrocławianie zaś zadali kolejny cios, strzelając Wiśle gola do szatni. I to w jakim stylu! Akcję pod... własnym polem karnym rozpoczął Rafał Grodzicki, który tak się rozochocił, że pognał ile sił w płucach pod bramkę rywala. Na połowie Wisły sprawy w swoje ręce wzięli jednak Piotr Ćwielong i Sebastian Mila. Kilkoma podaniami rozmontowali bezradną obronę Wisły, Mila popisał się świetnym podaniem, Łukasz Gikiewicz tylko dostawił nogę... Gol.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze