Reklama

Spór o lampy na Kuźniczej

25/06/2010 00:00

Wczoraj pisaliśmy, że eksperci krytykują pomysł montowania trzech różnych modeli lamp ulicznych podczas remontu ul. Kuźniczej. Dostaliśmy replikę od plastyczki miejskiej, która broni tego pomysłu.

Przypomnijmy, że zamienianie Kuźniczej w deptak zacznie się w drugiej połowie września. Prawie na całej długości ulicy będą nowoczesne lampy wiszące (po lewej na głównym zdjęciu). Na odcinku między Kotlarską a Nożowniczą będą inne nowoczesne lampy – całkowicie proste. Natomiast w okolicach pl. Uniwersyteckiego będą lampy stylizowane na gazowe. Takie jak w Rynku. Jednak jeśli dodamy „kule” z Oławskiej i inne wiszące lampy z Szewskiej, okaże się, iż w ścisłym centrum, w odległości kilkuset metrów będzie 5 różnych modeli lamp.




- Obecność pięciu rodzajów lamp na odcinku dwustu metrów powiela te same błędy, które polegają na umiejscowieniu trzech rodzajów kubłów na śmieci czy stojaków na rowery na przestrzeni wytyczonej ulicami: Oławską, Świdnicką i Rynkiem. Czy miasto ma aż tyle pieniędzy na ten cel, by zlecać projektowanie i wykonywanie coraz to nowych form małej architektury? Czy raczej nie może uwolnić się od nerwicy stylistycznej i histerycznych poszukiwań kompromisu form adekwatnych dla Starego Miasta? - mówił nam Wojciech Prastowski, szef pionu estetyka Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia.





Oto replika Beaty Urbanowicz, koordynatorki projektu plastycznego wystroju miasta:

Projektowanie w XXI wieku nowego wizerunku fragmentu najstarszego traktu handlowego, czyli ulicy Kuźniczej, było złożonym zadaniem.

Oświetlenie jest tylko częścią tej układanki. Chcieliśmy, by deptak miał zdecydowanie współczesny charakter, jest przecież także traktem akademickim, "młodzieżowym", by był wyposażony we współczesne, dobrze zaprojektowane meble miejskie. Trakt ten wiedzie ostatecznie do zabytkowych zabudowań Uniwersyteckich, gdzie przestrzeń była już wcześniej zdefiniowana. Poprzez pozostawienie tam oświetlenia historyzującego klimat ten został ocalony.

Wybrane dla dla ciągu ulicy Kuźniczej oprawy i słupy firmy Guzzini łączą w sobie klasyczną elegancję i nowoczesny, dobry design. Pasują do zróżnicowanej stylowo architektury budynków i do współczesnych mebli tam zaproponowanych. Uzupełnieniem zagospodarowania "zielonego" fragmentu ulicy, pomiędzy Kotlarską i Nożownicza jest oświetlenie dodatkowe, punktowo wyróżniające, indywidualnie projektowane siedziska. To nie jest standardowe oświetlenie uliczne a raczej ciekawy zabieg kompozycyjny. Ze względu na tymczasowy charakter zagospodarowania tego odcinka ( według miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego ma tu stanąć zabudowa pierzejowa) żadna większą ingerencja projektowa nie byłaby tu możliwa.

Trudno dziś nawiązywać do opraw w formie kul z ulicy Oławskiej czy Świdnickiej, ze względu na tzw. "śmiecenie światłem". Kule oświetlają wszystko wokół. Ponadto w przestrzeni długiej i wąskiej ulicy Kuźniczej potrzeba nam było współczesnego oświetlenia kierunkowego, które podkreśli jej charakter. Długą oś, wysoko zabudowanej ulicy zamyka elewacja kościoła pw. Najświętszego Imienia Jezusa- Uniwersyteckiego, która zostanie podkreślona iluminacją.

Trudno źle oceniać, logiczne rozumowanie i dokonywanie wyborów dla najlepszej kreacji nowego "stroju" historycznej ulicy. Mieszkamy w mieście o złożonej historii, bogatym architektonicznie i stylistycznie, rozwijającym się, pełnym młodzieży. W tej różnorodności jednak jawi się mocny i spójny charakter Wrocławia, lubiany i dobrze oceniany zarówno przez przybyszów jak i mieszkańców. Jestem przekonana, że nie zgubiliśmy fenomenu miasta w projekcie ulicy Kuźniczej.



Jej oponenci komplementują ten sposób argumentacji podkreślając, że motywacja, którą proponuje Beata Urbanowicz, dobrze promuje wybór takiej a nie innej koncepcji małej architektury dla ul. Kuźniczej.
- Ulicę Kuźniczą wieńczą nie tylko perły baroku, ale również neo-modernistyczny budynek Wydziału PAiE UWr. Na przeciwko niego stoi blok z lat 70., którego atutem jest przeszklona forma parteru. Wcześniej jest dziurawy narożnik o kuriozalnej konstrukcji drewnianego "portalu", gdzie mieści się "Kalogródek", potem nieco kamienic, bloków, udanych historyzacji, wreszcie dawna SP (obecnie UWr), itd. - przekonuje Wojciech Prastowski, szef pionu estetyka Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia. - Tutaj kompromis będzie tylko półśrodkiem, tzw. zgniłym kompromisem. Warto czasem podejmować decyzje bezkompromisowe - wyraziście opowiadające się za pewną koncepcją, w której widać mocną ideę, odważny zamysł, a nie próby zaspokojenia wszystkich, czyli w konsekwencji: nikogo - dodaje.



Jakie jego zdaniem powinniśmy tu wybrać lampy?

Przypadek pierwszy: ulica jest staromiejska, więc bądźmy konsekwentni i wybierzmy lampy staromiejskie - taką decyzję można szanować, bo konsekwentnie dociera do istoty tego miejsca. Klimat Rynku i traktów historycznych będzie zachowany.


Przypadek drugi: ulica jest staromiejska, ale najmniej wartościowa zabudowa będzie wymieniana na nowoczesną. Wybierzmy zatem nowoczesne, minimalistyczne i dizajenrsko efektowne meble miejskie. Stawiamy zatem na nowoczesność i młodzieżowość. Tak jak Zbigniew Maćków postawił na nowoczesność przed Renomą i w zabytkowym, ale bardzo zróżnicowanym stylistycznie otoczeniu, umieścił przystanek i kubły na śmieci mocno minimalistyczne. Stanowią one znakomite tło dla architektury, nie konkurują z nią wbrew pozorom, bo jej nie udają, nie przymilają się.



A co wy sądzicie na ten temat?

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości