Z gospodarstwa Zagroda Wiejska na Jarnołtowie we Wrocławiu uciekł struś emu. Zwierzę zniknęło w środę, dziś ktoś je widział w lesie pod Lutynią.
Właściciele zagrody nie mówią dokładnie w jakich okolicznościach zaginął struś. Wiadomo, że nie ma go już trzeci dzień. - Uciekł od nas w środę - mówi nam właścicielka pani Helena. - On nie ma żadnego imienia. Dzisiaj otrzymaliśmy informacje, że był widziany w lasach niedaleko Lutyni - relacjonuje dalej kobieta.
Struś emu, choć wydaje się niegroźny, może stanowić pewne zagrożenie dla człowieka, głównie ze względu na swoje rozmiary i siłę. Ma bardzo silne nogi, którymi może zadać potężne kopnięcia. Takie kopnięcie może powodować poważne obrażenia, włącznie z złamaniami kości. Jeśli poczuje się zagrożony, może zaatakowa. Ze względu na swoje rozmiary, struś przypadkowo może przewrócić człowieka. Jednakże, należy podkreślić, że ataki strusi na ludzi są stosunkowo rzadkie. Zazwyczaj ptaki te są płochliwe i unikają kontaktu z ludźmi. Ataki najczęściej zdarzają się, gdy ludzie naruszają ich przestrzeń osobistą lub prowokują ptaki.
- Prosimy, aby osoby które go spotkają, nie podchodziły do niego i skontaktowały się z nami telefonicznie. Jeśli ktoś widział lub usłyszał od znajomych o strusiu, bardzo proszę o kontakt telefoniczny 502464775 lub 501466772 - apeluje właścicielka.
Jak zachować się, gdy na swojej drodze napotkamy strusia?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze