Reklama

Strzały na Osobowicach. To nie było polowanie

13/04/2017 12:54

W nocy z wtorku na środę mieszkańców wrocławskich Osobowic zaniepokoiły strzały dobiegające od strony pól przy ul. Ćwiczebnej. Podejrzenia od razu padłe na myśliwych. Jak się dowiadujemy we wrocławskim magistracie, nie było to jednak klasyczne polowanie, a „odstrzał redukcyjny” dzikiej zwierzyny, która miała zagrażać bezpieczeństwu mieszkańców.

– To było działanie wydziału środowiska zlecone firmie dr. Szymańskiemu, z którym mamy podpisaną umowę dotyczącą odłowu – potwierdza Małgorzata Szafran z wrocławskiego magistratu.


Urzędnicy zapewniają, że firma zajmująca się odłowem dzikiej zwierzyny z terenu miasta robi to z zachowaniem wszelkich procedur bezpieczeństwa. O takiej akcji zawsze powiadamiane jest centrum zarządzania kryzysowego, policja i straż miejska. – Tymi działaniami zajmują się profesjonaliści. Nikt nie może sobie pozwolić na to, żeby strzelać, nie będąc pewnym, że nie zagraża to bezpieczeństwu mieszkańców. Często jest tak, że się jedzie na akcję, widzi się zwierzęta, ale nie ma możliwości odłowu i odstępuje się od dziania – mówi Wojciech Tarkowski z wydziału środowiska i rolnictwa.

Reklama

Może gdyby mieszkańcy Osobowic wcześniej zostali poinformowani o planowanej akcji, niepokój w momencie usłyszenia strzałów byłby nieco mniejszy. Miasto jednak nie ma obowiązku o informowaniu mieszkańców o tego typu akcjach i z przywileju tego korzysta. Urzędnicy podkreślają, że informowanie o odstrzale dzikiej zwierzyny może skutkować protestami ekologów, które uniemożliwią odłów, a jak zapewnia Wojciech Tarkowski, akcje tego typu we Wrocławiu są niezbędne. – Jeżeli nie podejmiemy żadnych działań, to za jakiś czas nie damy sobie rady z dziką zwierzyną, która będzie podchodziła do zabudowań mieszkalnych – twierdzi miejski specjalista ds. leśnictwa i łowiectwa. – Najczęściej, gdy z całej watahy zostanie odstrzelony jeden osobnik, to reszta zwierząt oddala się z obserwowanego terenu – dodaje.


Urzędnicy zaznaczają jednocześnie, że z prośbą o odstrzał dzikiej zwierzyny najczęściej zwracają się do nich sami mieszkańcy. Tak też miało być i tym razem. Mieszkańcy już od dłuższego czasu mieli skarżyć się na dziki grasujące w tej okolicy. – Po akcji na Osobowicach miałem telefon od jednej z mieszkanek, która dziękowała za to, że w końcu bez obaw będzie mogła wrócić do domu – mówi w rozmowie z tuWroclaw.com Wojciech Tarkowski.

Reklama

Jak udało nam się ustalić podczas akcji na Osobowicach, zabity został jeden z czterech widzianych w okolicy dzików – ważący blisko 60 kg osobnik płci męskiej. Miasto nie zamierza się wycofywać z dalszego prowadzenia odłowu dzikiej zwierzyny grasującej na terenie miasta.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości