Za świadectwo maturalne z najlepszego wrocławskiego ogólniaka trzeba zapłacić 1900 złotych. Tyle samo kosztuje dyplom ukończenia dowolnych studiów na Uniwersytecie Wrocławskim. Dostawa do paczkomatu w tydzień. Za dopłatą 2000 złotych można liczyć na "autentyczny wpis" na oficjalną listę uczniów lub studentów. Sprzedawca zaleca taką dopłatę "jeśli dyplom ma być wiarygodny". Sprawę bada prokuratura.
W sieci działa co najmniej kilka sklepów oferujących szkolne świadectwa i dyplomy uczelni wyższych. "Gwarantujemy sprawdzoną jakość dokumentów nie do odróżnienia od oryginałów" - zapewnia jeden ze sprzedawców. "Nasze dokumenty są produkowane na oryginalnych giloszach i szablonach, ze wszystkimi zabezpieczeniami, takimi jak pieczątki, nadruki UV i znaki wodne" - podkreśla inny. Wszyscy obiecują anonimowość i zapewniają, że zaraz po przesłaniu dokumentów usuną wszystkie dane klientów.
W ten sposób można zdobyć świadectwo maturalne z dowolnego liceum lub technikum oraz dyplom dowolnej szkoły wyższej w Polsce. My zapytaliśmy o możliwość zakupu świadectwa z najlepszego wrocławskie liceum - "trójki" i dyplomu "Uniwersytetu Wrocławskiego". Odpowiedź przyszła po godzinie. Mamy przesłać swoje dane, nazwę szkoły i uczelni, wybrać sobie kierunek studiów, rok matury i rok ukończenia uczelni (do wyboru od 1960 do 2024). Możemy też zdecydować, jakie oceny chcemy mieć z poszczególnych przedmiotów. Sprzedawca może wystawić je sam, gdybyśmy nie mieli czasu.
Ceny? "Koszt dyplomu / świadectwa cena 1900 zł (średnie i matura lub sama matura). Wpis na listę uczniów/studentów cena 2000 zł (wpis CKE, wpis OKE i ZIU).
Expres 3 dni 2000 zł" - brzmi oferta, którą dostaliśmy na skrzynkę mejlową. Dostawa w 7 dni kurierem lub do paczkomatu. "Cały zestaw zawiera odpis, suplement, kartę przebiegu studiów oraz suplement i odpis w języku angielskim" - podkreśla sprzedawca. Przy płatności bitcoinami dostaniemy 35 proc. rabatu. Tak też po transakcji zostanie najmniej śladów.
- Jeśli jest zamówiony wpis do systemu, po wystawieniu i zaakceptowaniu dokumentów oraz w dniu wysyłki poinformujemy jak przy pomocy m.in. aplikacji mObywatel zweryfikować informacje na temat wyników egzaminu maturalnego - instruuje dalej sprzedawca.
Wszyscy sprzedawcy asekuracyjnie podkreślają, że ich produkty są "dokumentami kolekcjonerskimi" i zgodnie z prawem nie należy się nimi posługiwać jako dokumentami - w żadnej sytuacji. "Składając zamówienie w naszym sklepie poświadczasz, iż masz świadomość, że zamówiony dokument kolekcjonerski nie jest według polskiego prawa dokumentem i posługiwanie się nim w instytucjach państwowych oraz przed innymi organami jest niezgodne z prawem. Jednocześnie samo posiadanie dokumentu kolekcjonerskiego nie jest nielegalne" - brzmi nota prawna na jednej ze stron.
W Polsce już od kilku lat obowiązuje przepis, zgodnie z którym za "wytwarzanie, oferowanie lub sprzedaż repliki dokumentu publicznego" grożą nawet dwa lata więzienia. Ale sprzedawcy i na to mają odpowiedź. "Dokumenty nie są wytwarzane na terenie Rzeczpospolitej Polskiej i nie naruszają prawa państwa, w którym są produkowane" - bronią się. Domeny, pod którymi działają serwisy, są w większości zarejestrowane na Bahamach i w Malezji.

Jednocześnie jednak większość sklepów oprócz samego druku, oferuje wpisy na oficjalne listy studentów i uczniów oraz do baz komisji egzaminacyjnej. "Jest to usługa dodatkowo płatna, jednak warta uwagi, jeśli Twój dyplom ma być wiarygodny" - zachęca nasz sprzedawca.
- O ile w przypadku wytwarzania dokumentów sprzedawca może się bronić, że to wydruki kolekcjonerskie produkowane poza Polską, to jak wytłumaczyć ofertę wpisu do oficjalnych systemów? Tego nie da się już usprawiedliwić w żaden sposób - nie ma wątpliwości dyrektor Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej we Wrocławiu Piotr Świędrych. - Niepokoi mnie zwłaszcza propozycja wpisu do systemów egzaminacyjnych - podkreśla. Wrocławska OKE już analizuje tę ofertę. Rozważa podjęcie kroków prawnych.
Jaki konkretnie "wpis na listę uczniów" mają na myśli sprzedawcy? Tego nie wyjaśniają, a na pytania odpowiadają dość mętnie. Szkoły z całej Polski od lat korzystają z Systemu Informacji Oświatowej. To tam znajdują się dane wszystkich uczniów i nauczycieli. Dostęp do tego systemu mają wszystkie placówki, ale każda szkoła może wprowadzać tam informacje wyłącznie o swoich uczniach. Nie ma możliwości dopisania kogoś do innej placówki. - Bezpieczeństwo danych jest zapewnione przez wielowarstwowy system kontroli dostępu, indywidualną autoryzację użytkowników oraz ograniczenie dostępu tylko do terytorium Polski - zapewniają administratorzy SIO.
Władze Uniwersytetu Wrocławskiego o kwitnącym w sieci procederze wiedzą już od prawie roku. I nie mają wątpliwości: to bezprawie.
- Rektor Uniwersytetu Wrocławskiego pod koniec 2024 roku złożył doniesienie do prokuratury o uzasadnionym podejrzeniu popełnieniu przestępstwa - mówi portalowi TuWroclaw.com Katarzyna Górowicz-Maćkiewicz, rzeczniczka uczelni. Zawiadomienie rektora dotyczyło działalności tego samego sklepu, od którego dostaliśmy ofertę zakupu świadectwa III LO we Wrocławiu i dyplomu Uniwersytetu Wrocławskiego.
- Analiza treści zamieszczonych na stronie prowadzi do wniosku, że oferowana tam sprzedaż dokumentów kolekcjonerskich, w tym dyplomów wyższych uczelni, w rzeczywistości jest działalnością przestępczą polegającą na wytwarzaniu, oferowaniu oraz zbywaniu replik dokumentów publicznych i tym samym stanowi przestępstwo, o którym mowa w art. 58 ustawy o dokumentach publicznych - podkreśla Katarzyna Górowicz-Maćkiewicz.
W lutym prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie. Wciąż jest ono w toku.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze