On przyznał się do winy. Ona przekonywała podczas przesłuchania, że była przekonana, że jej mąż jest faktycznie ciężko chory i dlatego pomagała w zbiórce pieniędzy na leczenie. Przed sądem staną oboje. Prokuratura właśnie oskarżyła małżeństwo o to, że na fałszywą chorobę nabrali co najmniej 3055 osób. Ludzie, którzy chcieli pomóc, wpłacili na ich konta ponad 500 000 złotych.
Grzegorz P. i Joanna P. bezkarnie działali od maja 2018 roku do kwietnia 2024 roku. - W toku śledztwa ustalono, że Grzegorz P. symulował chorego na glejaka, przygotował dokumentację medyczną mającą to uwiarygodnić, a następnie wspólnie z Joanną P., wprowadzili w błąd pokrzywdzonych co do stanu jego zdrowia i w ten sposób uzyskiwali środki pieniężne z organizowanych zbiórek na portalu Pomaga.pl i przez stowarzyszenie ze Strzelina oraz przyjmując bezpośrednie wpłaty na założone rachunki bankowe - opisuje Karolina Stocka-Mycek z Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu. Mężczyzna organizował też internetowe aukcje. Grzegorza P. oskarżono też o sfałszowanie dokumentacji, w tym tej medycznej.
By mocniej wpłynąć na emocje ludzi, do zdjęć pozował z pięcioletnią córeczką. - Gdy pisaliśmy prośbę o dalszą pomoc to byliśmy załamani i przerażeni. Mamy okropnie trudne czasy... Nikomu nie jest lekko. A Wy... Wy wszyscy od razu stanęliście przy nas i zrobiliście co tylko mogliście, by nam pomóc. Żadna nasza zbiórka do tej pory nie przebiegała tak intensywnie i aż z takim Waszym zaangażowaniem jak ta. Nigdy nie znajdę słów by za to Wam dziękować - pisała w 2023 żona Grzegorza P. na Facebooku. Za pomoc dziękowała lokalnej parafii, ośrodkowi kultury, strzelińskim mediom i dziesiątkom mieszkańców. Ludzie piekli ciasta na charytatywne kiermasze, przynosili fanty na licytacje, wpłacali pieniądze. - Prosimy o modlitwę i trzymanie kciuków by tym razem się udało pokonać glejaka. By ta kuracja była ta ostatnią i byśmy wreszcie mogli odzyskać swoje życie. By było już dobrze i spokojnie. Po prostu zwyczajnie - budziła nadzieje Joanna P.
Gdy administracja serwisu Pomagam.pl zorientowała się, że coś jest nie tak, zablokowała zbiórkę Grzegorza P. Ten uspokajał wtedy na Facebooku. - Jak zauważyliście zbiórka jest w tym momencie nieaktywna. Zostałem poproszony o przesłanie dokumentacji medycznej i dział bezpieczeństwa prowadzi weryfikację. Było już tak kilka razy. Zazwyczaj w godzinach nocnych i nie było tego widać. Nie wiem ile czasu potrwa tym razem. Jest weekend, wiec możliwe, że długo. Może i dobrze, że jest teraz, bo utnie wszelkie spekulacje na temat mojego stanu zdrowia - pisał 19 kwietnia 2024. - Wylał się na nas hejt i fala oskarżeń, że jesteśmy oszustami. Że zrobiliśmy sobie ze zbiórki sposób na życie... Strasznie nas to dotknęło - żaliła się dzień wcześniej jego żona.
- Grzegorz P. w trakcie przesłuchań w charakterze podejrzanego przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i obszernie wyjaśnił okoliczności z nimi związane. Natomiast Joanna P. nie przyznała się do popełnienia zarzucanych jej czynów i wskazała, że była przekonana, że jej mąż jest ciężko chory i dlatego pomagała w organizowaniu środków pieniężnych na jego leczenie - informuje prokurator Karolina Stocka-Mycek.
Obojgu oskarżonym grozi od roku do lat 10 więzienia. Akt oskarżenia właśnie trafił do sądu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze