Po tym, jak w centrum Wrocławia powstało kilka ogromnych galerii handlowych, do Wrocławia wraca dawny trend na osiedlowe parki handlowo-usługowe. W ciągu kilku ostatnich miesięcy inwestorzy otworzyli, rozpoczęli lub zapowiedzieli budowę aż czterech małych galerii, a piąta jest na ukończeniu. Eksperci twierdzą, że to zły znak.
Na zachodzie miasta, w bliskiej odległości, powstały ostatnio dwie takie galerie. W październiku drzwi dla klientów otworzyła dwupoziomowa Galeria Pilczycka przy ul. Dokerskiej 2a, na styku Pilczyc i Kozanowa. Najemcami są tam m. in. market "Piotr i Paweł", drogeria Rossmann, Pepco, apteka, kiosk i piekarnia. Działa tam również laboratorium medyczne "Diagnostyka". Inwestorem galerii jest firma WOMAK Holding, właściciel Victora przy ul. Strzegomskiej.
Z kolei w marcu, przy ul. Warmińskiej 20 na Maślicach, tuż za Lidlem przy ul. Królewieckiej, otwarty został Pasaż Królewiecki. Ma dwa poziomy. Znajdziemy w nim m. in. Rossmanna, aptekę ExpressPharm, fryzjera i piekarnię Hert, a w kwietniu ma zostać otwarta włoska restauracja. Właścicielem galerii jest wrocławski deweloper Kopex.
Naprzeciwko budynku FAT, w miejscu starego pawilonu, powstają Tarasy Grabiszyńskie, których otwarcie zaplanowane jest na czerwiec. Ich inwestorem, podobnie jak w przypadku Galerii Pilczyckiej, jest WOMAK Holding. Będą to trzy poziomy handlowo-usługowe, a na nich - Piotr i Paweł, Rossmann, Poczta Polska, Euroapteka, PKO BP, Inmedio, piekarnia, fitness, restauracje, kwiaciarnia, biuro podróży i punkty usługowe.
Natomiast warszawska firma Napollo, do której należy działająca od końca 2014 r. Galaktyka przy ul. Ślężnej, zapowiedziała otwarcie dwóch kolejnych, lokalnych galerii handlowych we Wrocławiu. Obie będą nosiły nazwę N-Park – pierwsza powstanie przy ul. Gagarina, niedaleko lotniska (budowa juz się rozpoczęła i ma się zakończyć w czwartym kwartale tego roku), a druga na Maślicach, przy skrzyżowaniu ulic Królewieckiej i Głównej. Jej oddanie do użytku planowane jest na drugą połowę 2018 r.
Strategiczny błąd miasta
Marlena Joks z Dolnośląskiego Stowarzyszenia Pośredników Nieruchomości zwraca uwagę na to, że ilość powierzchni handlowej we Wrocławiu przekracza średnią europejską. Wynosi ona 203 m kw na tysiąc mieszkańców, a u nas jest to aż 800 m kw. Tymczasem, mimo że już mamy przesyt na rynku, nadal powstają kolejne takie obiekty.
- Galerie handlowe zasysają miasto, nie dając nic w zamian. Lokalne galerie przejmują rolę osiedlowych ośrodków aktywności, miejsc spotkań i spędzania wolnego czasu. To pokazuje, że polityka osiedlowa miasta jest niewydolna. Są osiedla, gdzie mieszkańcy nie mają lokalnego rynku czy parku, brakuje małych sklepików, bo nie ma na nie odpowiedniego miejsca. I z braku alternatywy idą do galerii handlowej. To duży błąd strategiczny – mówi Joks.
Zdaniem wrocławskiego urbanisty i psychologa Michała Dębka małe galerie handlowe wykorzystują biznesową lukę, jaka pojawia się na nowych, dużych osiedlach, zwłaszcza na obrzeżach miasta.
- Brakuje tam zwartej oferty handlowo-usługowej. Sklepy i lokale usługowe na parterach budynków są częścią nielicznych inwestycji. Najczęściej otwierane są tam sieciowe sklepy spożywcze, apteki i placówki banków, co nie satysfakcjonuje mieszkańców – zauważa.
Dodaje, że osiedlowe parki handlowe mogą odbierac klientów dużym galeriom handlowym. Są bowiem w zasięgu ręki, nie wymagają przemieszania setek metrów ani dużego nakładu czasu.
- W planowaniu handlu i usług przyjmuje się, że osiedle zamieszkane przez ok. 15-20 tys. ludzi zapewnia wystarczający popyt dla działania wielofunkcyjnego ośrodka handlowo-usługowego – mówi Dębek.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze