Jak co roku w lipcu do Wrocławia przyjeżdżają tłumy kinomanów. To z okazji festiwalu Nowe Horyzonty. Tegoroczna edycja rozpoczęła się wczoraj i potrwa do 28 lipca. W tym roku w programie aż 285 filmów, w tym 160 polskich premier.
W tym roku filmem otwarcia była produkcja Greka Yorgosa Lanthimosa pt. "Rodzaje życzliwości", a na zakończenie festiwalu zobaczymy film Magnusa von Horna z wrocławskimi akcentami (film kręcony był w stolicy Dolnego Śląska, a scenariusz napisała Jagna Dobesz, rodowita wrocławianka).
Z pewnością hitami tegorocznej edycji będą także takie filmy, jak "Emilia Pérez" w reż. Jacques Audiard czy "Love Lies Bleeding" w reżyserii Rose Glass. Jak co roku, na niektóre seanse trzeba polować jak najwcześniej, bo miejsca szybko się rozchodzą. Stali bywalcy dobrze o tym wiedzą, dlatego z chwilą rozpoczęcia rezerwacji miejsc już czatują przy komputerach.
Ale festiwal to także okazja do rozmowy o dobrym, nowohoryzontowym kinie, a także wymiany opinii na temat poszczególnych filmów. Tylko na Nowych Horyzontach można obejrzeć szczególnie ambitne i niszowe produkcje, które raczej nie trafią na duży ekran w popularnych sieciach kinowych.
Festiwalowe filmy możecie oglądać w kinie Nowe Horyzonty na Kazimierza Wielkiego. W programie też pokazy specjalne (np. "Amadeus") w Hali Stulecia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze