W niewielkim miasteczku na Dolnym Śląsku niewiele się dzieje. Pojedyncze osoby spacerują po rynku, ktoś przejeżdża samochodem. Lubomierz, znany ze swojej kariery filmowej, wygląda dziś bardzo sennie, podobnie jak przystanek kolejowy w Pilchowicach Nielestno, a to przecież tutaj Franciszek Dolas „rozpętał” drugą wojnę światową. Sprawdzamy, dlaczego warto odwiedzić te miejsca.
Jedno z najmniejszych miast na Dolnym Śląsku zyskało ogromną popularność dzięki komediowej serii przygód rodziny Karguli i Pawlaków. Mimo że od premiery filmu minęło już kilkadziesiąt lat, to nadal jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich tytułów. Świadczy o tym najnowsza ekranizacja „Sami swoi. Początek” (2024), która opowiada o losach znanych bohaterów sprzed wybuchu II wojny światowej.
Lubomierz nie był jedynym miejscem, gdzie kamera śledziła kolejne poczynania Karguli i Pawlaków, choć nakręcono tu kilka rozpoznawalnych scen, w tym m.in.: scenę wjazdu rodziny Pawlaków do miasta, rozmowę Jaśka z Kazimierzem, moment, w którym Wicia kupuje kota za dwa worki pszenicy i rower oraz ten, kiedy ujeżdża konia. Ostatnia ze scen została uwieczniona na muralu, znajdującym się na jednym z budynków w mieście.
Ciekawostką jest fakt, że to nie jedyny film, który kręcono w Lubomierzu. Kolejne to „Krzyż Walecznych”, „Daleko na Zachodzie” oraz serial „Tajemnica Twierdzy Szyfrów”.
Na uwagę z pewnością zasługuje Dom Płócienników, czyli renesansowa kamienica, która powstała w 1595 roku, a w 1995 roku utworzono tu Muzeum Kargula i Pawlaka. Budynek znajduje się tuż przy rynku, a w jego wnętrzu zgromadzono różne pamiątki filmowe, m.in. karabin, granat i kawałek płotu, gdzie najczęściej dochodziło do sprzeczek między rodzinami. Jakie są ceny biletów? Normalny: 20 zł, ulgowy: 15 zł. To miejsce warto odwiedzić również po to, żeby poznać anegdoty z planu filmowego.
Lubomierz jako miasto pojawiło się na mapach już w XIII wieku za sprawą Bolka I Surowego. W późniejszych latach zasłynęło, m.in. ze sprzedaży wełny i organizacji targów, jednych z największych na Śląsku. Dopiero rewolucja przemysłowa sprawiła, że miejsce straciło na atrakcyjności, ale dzięki temu jest dziś jednym z najbardziej klimatycznych na Dolnym Śląsku. Zachowało swój oryginalny charakter, szczególnie jeśli chodzi o architekturę i oryginalny układ.
Lubomierski rynek jest tego najlepszym przykładem. W centrum znajduje się ratusz, który otaczają zabytkowe kamieniczki z XVI wieku, w większości wpisane do rejestru zabytków. Naprzeciwko ratusza ustawiono rzeźbę, upamiętniającą śmierć mieszkańców wyniszczonych przez zarazę. Zginęło wówczas około 900 osób. Kolumny morowe powstawały w różnych miejscach na Śląsku jako wotum dziękczynne. Najczęściej były to kolumny Trójcy Przenajświętszej lub kolumny maryjne.
Najbardziej reprezentatywną budowlą Lubomierza jest oczywiście kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Maternusa. Monumentalna świątynia została posadowiona na lekkim wzniesieniu, co powoduje, że w rzeczywistości wydaje się jeszcze większa. Barokowy kościół posiada imponujący ołtarz oraz oryginalne sklepienia i freski.
Lubomierz to idealne miejsce na weekendowy spacer. Senny charakter miejscowości gwarantuje spokój, a w rynku znajduje się lokalna pizzeria, w której zjemy nie tylko włoskie przysmaki, ale też gołąbki krużewnickie i tradycyjne polskie obiady.
W niecałe 20 minut samochodem dostaniemy się z Lubomierza do Pilchowic, znanych z największej kamiennej zapory w Polsce. Wybudowano ją w latach 1902–1912 jako odpowiedź na powódź z 1897 roku, jedną z największych w dziejach Dolnego Śląska. Zapora otoczona jest przez Jezioro Pilchowickie.
Na przystanku kolejowym Pilchowice Nielestno zatrzymał się w 1969 roku Marian Kociniak, wcielający się w rolę Franka Dolasa. Zdjęcia do filmu odbywały się również w Jeleniej Górze oraz w Szklarskiej Porębie (sceny z bydłem).
O filmowym potencjale Pilchowic usłyszeliśmy także przy okazji realizacji produkcji z udziałem Toma Cruise’a. W siódmej części „Mission: Impossible” planowano wysadzić zabytkowy most kolejowy, ale ostatecznie do tego nie doszło, a sam most można oglądać do dziś.
Poza imponującą zaporą oraz Jeziorem Pilchowickim warto wybrać się do Wieży Książęcej w Siedlęcinie, położonej w malowniczej Dolinie Bobru. Budowla jest jednym z największych tego typu obiektów w Europie. W jej wnętrzu zachowały się najstarsze w Polsce drewniane oraz jedyne na świecie średniowieczne malowidła, przedstawiające legendę o sir Lancelocie. Wejście na wieżę jest odpłatne i można ją zwiedzać codziennie.
W niedalekiej odległości znajduje się także najstarszy w Polsce zamek Wleń (Lenno), wzniesiony z inicjatywy Bolesława Wysokiego. Po zabytkowych ruinach oprowadzą nas przewodnicy, znający mnóstwo anegdot związanych z mieszkańcami zamku i jego losami. Wejście jest odpłatne, a wstęp możliwy codziennie w godzinach od 10.00 do 18.00.
Wokół Lubomierza i Pilchowic znajdziemy jeszcze sporo ciekawych miejsc, które warto odwiedzić w trakcie weekendowej wycieczki z Wrocławia. Ich historia jest związana nie tylko z filmowym dziedzictwem, ale też obecnością Piastów na ziemiach polskich oraz największych rodów śląskich, które miały ogromny wpływ na architekturę oraz zwyczaje mieszkańców dolnośląskich miast i wsi.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze