Czy można złożyć pozew do sądu za zniszczone dzieciństwo? Pierwszą taką sprawę w Polsce wytoczył przed wrocławskim sądem okręgowym swoim rodzicom 29-latek. Ma spore szansę na wygraną. Wiele wskazuje na to, że takich pozwów w najbliższym czasie może być więcej. Niewykluczone również, że z drugiej strony - rodzice zaczną masowo pozywać swoje dzieci.
29-latek domaga się od swoich rodziców zadośćuczynienia w wysokości 150 tys. zł. za stosowanie w dzieciństwie pełnych przemocy fizycznej i psychicznej metod wychowawczych. Sąd przed wydaniem wyroku, ma obowiązek zbadać wszystkie kwestie dotyczące tego, czy wydarzenia z dzieciństwa mogły spowodować zmiany w psychice powoda.
– Sprawa jest o tyle trudna, że to na dziecku ciąży obowiązek wykazania, że winę ponoszą rodzice oraz, że istnieje związek przyczynowo-skutkowy między tym co nastąpiło, a tym co się działo w dzieciństwie. 29-latek nie wykluczał złożenia pozwu w sądzie karnym, jednak większość przestępstw uległo przedawnieniu – mówi Beata Małek, prawnik z wrocławskiej kancelarii Koksztys.
Szanse na wygraną zależą m.in. od oceny złożonego materiału dowodowego. Zauważyć należy, że w podobnych sprawach Sąd przyznawał mniejsze kwoty tytułem zadośćuczynienia. Zasądzenie chociaż połowy żądanej kwoty może stać się impulsem do lawiny pozwów składanych przez potencjalnie pokrzywdzone dzieci.
Podobna sytuacja miała miejsce w USA w 2013 r. bezdomny 32-latek, pozwał swoich rodziców o 200 tys. dolarów zadośćuczynienia za trudne dzieciństwo. Amerykanin uważał, że to przemoc stosowana przez ojca i brak miłości ze strony matki wpłynęła bezpośrednio na to, że obecnie mieszka na ulicy.
Choć w Stanach Zjednoczonych i krajach Europy Zachodniej pozwy o zadośćuczynienie za „nieszczęśliwe dzieciństwo” nie budzą już niczyjego zdziwienia, w Polsce jest to absolutna nowość. Normą są natomiast sprawy o alimenty stanowiące gros procesów toczących się w wydziałach rodzinnych. Nie zawsze uzyskanie przez dziecko pełnoletności zwalnia rodzica od łożenia na jego rzecz alimentów. Generalnie rodzic zobowiązany jest tak długo je płacić, jak długo dziecko nie jest w stanie samodzielnie się utrzymać. Odnosi się to tylko do dzieci, które są małoletnie.
Co zatem z pełnoletnimi dziećmi – tak jak w przypadku 29-latka? – Okazuje się, że ma prawo domagać się od rodzica pieniędzy na utrzymanie, kiedy mimo osiągnięcia pełnoletności nie ma rzeczywistej możliwości samodzielnego utrzymywania się. Dodatkowo dziecko pełnoletnie ma prawo do alimentów, kiedy ukończyło edukację, nawet wtedy, gdy ma możliwość jej kontynuowania, lecz znajduje się w niedostatku. Sąd rozważając zasadność alimentowania dorosłych dzieci przez rodzica, bierze pod uwagę przede wszystkim, czy dziecko jest w trakcie edukacji, czy zdobywa zawód, a także czy nauka, którą pobiera uniemożliwia podjęcie pracy zarobkowej – precyzują prawnicy.
Krajem europejskim w którym dzieci najczęściej pozywają swoich rodziców o alimenty są Włochy. Dorośli Włosi masowo pozywają do sądów rodziców domagając się do nich wsparcia finansowego. Według statystyk ponad połowa pozwów skierowana jest do ojców. Prawo włoskie jest o tyle specyficzne, że nie precyzuje górnej granicy wieku, do której rodzice powinni utrzymywać swoje dziecko.
– Inaczej rzecz się ma w drugą stronę - w Polsce rzadkością są pozwy rodziców o alimenty od dzieci. Starzy ludzie wolą żyć w biedzie, niż występować w sądzie przeciwko swojemu synowi czy córce. Tymczasem pomoc finansowa rodzicom jest obowiązkiem nie zaś dobrą wolą. Jak wystąpić o alimenty? Pierwszym krokiem jest złożenie pozwu przez rodzica do sądu rejonowego właściwego miejsca zamieszkania pozwanego, czyli dziecka. Jeśli występują o alimenty od kilkorga dzieci, które mają różne adresy wówczas można złożyć pozew w sądzie właściwym dla miejsca zamieszkania. Co ważne dla powoda, pozew jest zwolniony z opłaty sadowej – dodaje Beata Małek.
W pozwie trzeba wskazać przede wszystkim sąd, do którego pismo jest adresowane, dane pozwanego (dziecka) i powoda (rodzic), napisać, czego dotyczy żądanie, uzasadnić je i poprzeć odpowiednimi dowodami np. rachunek za czynsz, światło, telefon.
Zdarzają się sytuacje w których rodzice przypominają sobie o dziecku dopiero wtedy, gdy nie wystarcza im pieniędzy na jedzenie czy czynsz. Brak zainteresowania swoim dzieckiem jest zachowaniem społecznie nieakceptowalnym, dlatego sąd może oddalić takie powództwo ze względu na zasady współżycia społecznego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze