Aktywiści uważają, że trzy stacje badające jakość powietrza we Wrocławiu to za mało. Interesujący się tematem informatycy postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i pracują nad własnymi kieszonkowymi pyłomierzami, które będą informowały wrocławian o tym, czy „świeże powietrze” dziś nie zagraża zdrowiu.
Plastikowa płytka, trochę kabelków, trochę elektroniki i niewielki wyświetlacz – pyłomierz przygotowany przez wrocławskich ekologów nie wygląda na szczególnie zaawansowaną konstrukcję, ale co najważniejsze działa.
– Z kolegami postanowiliśmy stworzyć takie urządzenie na własny użytek, bo chcieliśmy wiedzieć czym oddychamy. Mój pyłomierz pokazuje wskaźniki PM2,5 oraz PM10 czyli te, które nas najbardziej interesują – tłumacz y Filip Matusiak ze stowarzyszenia Akcja Miasto.
Wrocławscy informatycy obiecują, że wkrótce w internecie opublikują szczegółową instrukcję, dzięki której po drobnych zakupach w sklepie elektronicznym, każdy będzie mógł przygotować własny „smogomierz”. – Największym problemem będzie pozyskanie odpowiedniej płytki, na której można umieścić pozostałe podzespoły – uważa współautor pomysłu.
Pomysłodawcy chcą, by stworzone przez nich urządzenia docelowo łączyły się z internetem i pomagały w stworzeniu interaktywnej mapy Wrocławia, na której umieszczone będą wyniki pomiarów wykonywanych regularnie w różnych częściach miasta .
Aktywista przyznaje, że impulsem do tego, by zbudować własne urządzenia pomiarowe, była zbyt mała liczba profesjonalnych stacji badających stan powietrza we Wrocławiu. – Trzy stacje w tym dwie nad rzeką i jedna pośrodku ogromnego skrzyżowania to na takie miasto jak Wrocław zdecydowanie za mało – uważa Filip Matusiak.
Przygotowanie jednego takiego urządzenia to ok. 150 zł. Na rynku pojawiają się już gotowe pyłomierze, jednak ich cena jest znacznie wyższa. Ekolodzy zaznaczają, że amatorskie pyłomierze nigdy nie zastąpią profesjonalnych stacji pomiarowych, które powinny być podstawowym źródłem informacji o jakości powietrza w mieście .
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze