Ratownicy, którzy od poniedziałku przeczesują Odrę i okolice w poszukiwaniu 28-letniej Adili Mehdiyevej, która zaginęła razem z dwumiesięcznym synkiem, wciąż nie natrafili na żaden ślad po kobiecie i jej dziecku. - Możliwe, że oboje żyją - mówi nam tymczasem zaangażowana w poszukiwania Anita Suchińska-Miszczuk z Gdziekolwiek jesteś.
Pochodząca z Azerbejdżanu Adila zaginęła w niedzielę po godz. 19.30. Po kłótni z mężem wzięła na ręce dwumiesięcznego synka i wyszła z mieszkania w apartamentowcu Atal Towers przy Sikorskiego we Wrocławiu. Nie zabrała pieniędzy, dokumentów, ani ubranek dla dziecka. Wzięła tylko telefon, ale od samego początku jest on nieaktywny. Na monitoringu widać, jak z dzieckiem pod kurtką idzie w stronę pobliskiej Odry. Potem stoi przy barierkach. To ostatnie nagranie, na jakim pojawia się zaginiona wrocławianka. Straż i ratownicy WOPR przeszukali już całą Odrę w okolicy, metr po metrze przeskanowali rzekę sonarem. Nie ma tam ani ciała kobiety, ani jej synka.
- Strażacy mówią nam, że najbardziej prawdopodobna wersja to ta, że Adila skoczyła do wody. Ale jest wiele niewiadomych. Po pierwsze, wzięła ze sobą telefon, a samobójcy rzadko to robią. Po drugie, oglądając nagranie z monitoringu można odnieść wrażenie, że kobieta trzyma się obiema rękami barierkami. Jeśli miała ze sobą dziecko, to musiałaby mieć je pod kurtką w jakimś nosidełku czy chuście. Ale tego na nagraniu nie widać, bo Adila stoi tyłem - opowiada nam Anita Suchińska - Miszczuk. 28-latka zostawiła w domu wózek. Ale czy zabrała nosidełko albo chustę? Nie wiadomo. Jej mąż jest w tak kiepskim stanie psychicznym, nie był ani w stanie stwierdzić, czy miała coś takiego jak chusta ani nawet w co była ubrana, gdy wychodziła z domu - mówi portalowi TuWroclaw.com uczestnicząca w poszukiwaniach policja.
Służby ratownicze i policja mają problemem z kontaktem z rodziną Adili z uwagi na barierę językową. Brat zaginionej ma wkrótce przyjechać do Polski.
- Zajmuję się zaginięciami już bardzo długo. Zdarzały mi się sytuacje, kiedy ludzie zostawiali nawet listy pożegnalne, a potem się odnajdywali. Pamiętajmy też o jeszcze jednym wątku: epizodach depresyjnych Adili. Psychiatra czy psycholog sugerował nawet, że z ich powodu dziecko powinno zostać jej odebrane. Być może Adila, chcąc się przed tym uchronić, upozorowała zaginięcie z hipotezą samobójstwa, a w gruncie rzeczy uciekła do przyjaciółki - zastanawia się Suchińska-Miszczuk.
Co na to policja? - Są różne poszlali - odpowiada lakonicznie. Ale przyznaje, że i ona nie ma pewności, że doszło do samobójstwa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze