Wrocławscy kierowcy na staniu w korkach tracą dziennie prawie 22 minuty - więcej czasu marnują jedynie krakowianie, a mniej mieszkańcy Warszawy, Poznania czy Łodzi. Wśród najbardziej zakorkowanych ulic w naszym mieście prym wiedze Zwycięska, a niewiele lepiej jest na Opolskiej i alei Hallera.
Firma doradcza Deloitte i serwis Targeo.pl już po raz trzeci przygotowały „Raport o korkach w 7 największych miastach Polski”.
Jednym z jego elementów jest korkowy ranking miast, sporządzony na podstawie dwóch kryteriów: czasu straconego w korkach (mierzonego jako minuty stracone w trakcie dnia roboczego na staniu w korkach) i kosztu korków dla kierowcy (mierzonego jako procent miesięcznego wynagrodzenia straconego w ciągu roku przez stanie w korkach).
Pierwsze, najmniej zaszczytne miejsce w rankingu zajmuje Kraków, ale tuż za nim uplasował się Wrocław, który systematycznie piął się w rankingu od 2011 roku (rok temu nasze miasto było trzecie, dwa lata temu - czwarte). Kierowcy w stolicy Dolnego Śląska dziennie marnują na staniu w korkach niemal 22 minuty i tracą, w skali roku, 80 procent miesięcznego wynagrodzenia.
Wąskie gardła
Poza wyliczeniem opóźnień, w ramach badania wytypowano też odcinki, które są wąskimi gardłami w miejskim systemie komunikacyjnym. We Wrocławiu do tego miana aspiruje ul. Zwycięska, Opolska, al. Hallera, ul. Krakowska i Podwale.
- Z przeprowadzonych pomiarów wynika, że duża część wąskich gardeł to zatory tworzące się tylko w jednym kierunku i tylko w jednym ze szczytów komunikacyjnych - podkreślają twórcy raportu.

Czas to pieniądz
Jak tłumaczą eksperci, czas spędzony w korkach nie jest wykorzystywany produktywnie, gdyż można byłoby go przeznaczyć na pracę lub odpoczynek. Z ekonomicznego punktu widzenia jest to więc strata, której rozmiar można oszacować jako koszt utraconych korzyści.
Pracujący w siedmiu największych miastach Polski – Warszawie, Łodzi, Wrocławiu, Krakowie, Katowicach, Poznaniu i Gdańsku – tracili w korkach w 2013 roku średnio 13,1 mln zł dziennie, czyli 289 mln zł miesięcznie i 3,46 mld zł rocznie.
- W porównaniu z latami 2012 i 2011 zauważyliśmy poprawę, odpowiednio o prawie 52 mln zł i ponad 31 mln zł. Zmiana ta jest tym bardziej znacząca, że jeszcze w roku 2012 w porównaniu z rokiem poprzednim koszty korków wzrosły o prawie 21 mln zł. Dodatkowo w analizowanych miastach systematycznie rośnie liczba kierowców oraz wynagrodzenia, co podwyższa koszty korków. Okazuje się jednak, że nawet niewielkie dzienne skrócenie czasu stania w korkach nabiera makroekonomicznego znaczenia – mówi Rafał Antczak, członek zarządu Deloitte Business Consulting.
Koszt korków dla statystycznego mieszkańca-kierowcy wynosił w ubiegłym roku średnio 2 905 zł rocznie, co stanowiło średnio 70 proc. miesięcznego wynagrodzenia. Dwa lata wcześniej było to 2 811 zł, co stanowiło 77 proc. miesięcznego wynagrodzenia.
Raport powstał w oparciu o badanie Korkometr™ realizowane przez serwis Targeo.pl i AutoMapę. Bazując na rzeczywistych pomiarach prędkości, dla każdego miasta wyliczono wskaźniki opóźnień pokazujące o ile korki wydłużają czas potrzebny kierowcom na dotarcie do miejsca docelowego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze