Wrocławianin Patryk Hałaczkiewicz został ukarany naganą przez sąd rejonowy za nieupilnowanie swoich kotów. Zwierzęta chodziły samopas po okolicy i w teorii mogły pożreć karasie, z oczka wodnego sąsiada. Czy da się upilnować koty? To dyskusyjne. Natomiast pewne jest, że wyrok sądu daje wielu skłóconym sąsiadom możliwość wytoczenia nowej artylerii.
Hałaczkiewicz i jego koty zostali oskarżeni przez straż miejską o pożarcie karasi z oczka wodnego sąsiada. Same koty za płotem miały również załatwiać potrzeby fizjologiczne. Sąd nie rozstrzygnął, czy tak było w rzeczywistości.
Ale ukarał naganą Hałaczkiewicza, ponieważ ten nie upilnował kotów, przez co zwierzęta chodziły, jak to mają w zwyczaju, gdzie chciały. A to już niezgodne z prawem. – Nie zgadzam się z tym wyrokiem. Na pewno złożę apelację – mówił po rozprawie Hałaczkiewicz.
Specjaliści od kotów przyznają jednak rację sądowi. – Koty nie mogą chodzić niepilnowane. Bo zabijają inne stworzenia, a do tego same są narażone na niebezpieczeństwo – choćby na przejechanie przez samochody – mówi nam Małgorzata Biegańska – Hendryk, koci behawiorysta. – Z psami udało się dotrzeć do ludzi. Jeszcze kilkanaście lat temu wiele osób wypuszczało je na podwórka, żeby sobie biegały wedle własnego uznania, a teraz już nie. Do właścicieli kotów nie udało się jeszcze dotrzeć, ale mam nadzieję, że to się w końcu uda. Popieram wyrok sądu – mówi nam ekspertka.
Nie polemizując z wyrokiem sądu, można jednak śmiało stwierdzić, że otwiera on furtkę do eskalacji sąsiedzkich zatargów. Nietrudno bowiem sobie wyobrazić, że teraz sąsiad, który nie ma kota, a jest skonfliktowany z mieszkańcem zza płotu, który takie zwierzę posiada, pójdzie do sądu z oskarżeniem, że zwierzak robi u niego kupę… A skoro paskudzi, to znaczy, że jest niepilnowany. A skoro jest niepilnowany, to znaczy, że jego właściciel postępuje niezgodnie z prawem, a to oznacza, że powinien przecież trafić przed oblicze sądu. I dostać naganę. A może i grzywnę, bo prawo dopuszcza też taką formę kary.
Trudno będzie wybronić się przed takim oskarżeniem – bo nie trzeba udowodnić, że to właśnie kot sąsiada ubrudził trawnik. Wystarczy wskazać, że zwierzę chodziło samodzielnie po okolicy. A oto przecież nietrudno.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze