Reklama

Wrocław: jest wyrok w sprawie kota oskarżonego o wyjadanie rybek z oczka wodnego

22/06/2017 13:41

Wrocławianin Patryk Hałaczkiewicz został ukarany naganą przez sąd rejonowy za nieupilnowanie swoich kotów. Zwierzęta chodziły samopas po okolicy i w teorii mogły pożreć karasie, z oczka wodnego sąsiada. Czy da się upilnować koty? To dyskusyjne. Natomiast pewne jest, że wyrok sądu daje wielu skłóconym sąsiadom możliwość wytoczenia nowej artylerii.

Hałaczkiewicz i jego koty zostali oskarżeni przez straż miejską o pożarcie karasi z oczka wodnego sąsiada. Same koty za płotem miały również załatwiać potrzeby fizjologiczne. Sąd nie rozstrzygnął, czy tak było w rzeczywistości.


Ale ukarał naganą Hałaczkiewicza, ponieważ ten nie upilnował kotów, przez co zwierzęta chodziły, jak to mają w zwyczaju, gdzie chciały. A to już niezgodne z prawem. – Nie zgadzam się z tym wyrokiem. Na pewno złożę apelację – mówił po rozprawie Hałaczkiewicz.


Specjaliści od kotów przyznają jednak rację sądowi. – Koty nie mogą chodzić niepilnowane. Bo zabijają inne stworzenia, a do tego same są narażone na niebezpieczeństwo – choćby na przejechanie przez samochody – mówi nam Małgorzata Biegańska – Hendryk, koci behawiorysta. – Z psami udało się dotrzeć do ludzi. Jeszcze kilkanaście lat temu wiele osób wypuszczało je na podwórka, żeby sobie biegały wedle własnego uznania, a teraz już nie. Do właścicieli kotów nie udało się jeszcze dotrzeć, ale mam nadzieję, że to się w końcu uda. Popieram wyrok sądu – mówi nam ekspertka.

Reklama

Nie polemizując z wyrokiem sądu, można jednak śmiało stwierdzić, że otwiera on furtkę do eskalacji sąsiedzkich zatargów. Nietrudno bowiem sobie wyobrazić, że teraz sąsiad, który nie ma kota, a jest skonfliktowany z mieszkańcem zza płotu, który takie zwierzę posiada, pójdzie do sądu z oskarżeniem, że zwierzak robi u niego kupę… A skoro paskudzi, to znaczy, że jest niepilnowany. A skoro jest niepilnowany, to znaczy, że jego właściciel postępuje niezgodnie z prawem, a to oznacza, że powinien przecież trafić przed oblicze sądu. I dostać naganę. A może i grzywnę, bo prawo dopuszcza też taką formę kary.


Trudno będzie wybronić się przed takim oskarżeniem – bo nie trzeba udowodnić, że to właśnie kot sąsiada ubrudził trawnik. Wystarczy wskazać, że zwierzę chodziło samodzielnie po okolicy. A oto przecież nietrudno.


Marcin Torz

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości