W styczniu br. na placu Strzegomskim motorniczy tramwaju mierzył z broni gazowej do kierowcy samochodu osobowego. Sebastian M. nie pracuje już w MPK, ale nie poniósł kary za swoje zachowanie na skrzyżowaniu. Sąd skazał go za to za jazdę po narkotykach.
Te wstrząsające sceny w centrum Wrocławia wydarzyły się w styczniu tego roku. Na placu Strzegomskim motorniczy tramwaju, 27-letni Sebastian M., mierzył z broni gazowej do kierowcy samochodu osobowego. Wściekł się, gdy ten zablokował mu przejazd przez skrzyżowanie. Auto zatrzymało się, by przepuścić jadący na sygnale radiowóz policyjny. Nagranie z tego zajścia trafiło do sieci. Sebastian M. nie pracuje już w MPK. Nie poniósł też kary za swoje zachowanie na skrzyżowaniu. Sąd skazał go za to za jazdę po narkotykach.
Sebastian M. odpowiedział za posiadanie narkotyków, a także za kierowanie tramwajem pod ich wpływem. We wrześniu w sądzie okręgowym usłyszał wyrok: 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata.
Gdy mężczyznę zatrzymano, miał przy sobie 2,63 g ziela konopi. Badania krwi wykazały, że wprawdzie był trzeźwy, ale w czasie gdy prowadził tramwaj, był pod wpływem substancji psychotropowej THC - składnik m.in. konopi.
W swoim wyroku sąd zakazał też przez trzy lata nie może prowadzić pojazdów mechanicznych, ponadto musi również wpłacić 11 tys. złotych na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej. Wyrok jest nieprawomocny. Kierowca auta, do którego z broni gazowej celował Sebastian M. nie złożył do tej pory wniosku o ściganie byłego motorniczego.
Sebastian M. do tej pory nie odwołał się jednak od tego wyroku. Wiadomo, że sprawa aktualnie ma status oczekującej na uprawomocnienie, a nie prawomocnej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Myślę, że ten pan minął się z powołaniem. Byłby doskonałym motorniczym czołgu na froncie wschodnim.
Biorąc pod uwagę przyczyny skazania motorniczego mógł i on kiedyś prowadzić tramwaj którym jechałem i ja. Środków ostrożności na takiej okoliczności MPK nie przewiduje. Wobec powyższego któryś z motorniczych musi być bliski zrobienia czegoś komuś, lub zrobić coś komuś, żeby moża było wykryć ćpuna prowadzącego tramwaj. Pytanie do MPK, kogo wy przyjmujecie do pracy i na jakiej podstawie ?
Myślę, że ten pan minął się z powołaniem. Byłby doskonałym motorniczym czołgu na froncie wschodnim.
Skoro kierujący tramwajami i autobusami są funkcjonariuszami publicznymi, to dlaczego nie mogą używać środków przymusu bezpośredniego (ŚPB) tak jak policja czy cieć ze straży miejskiej?
Biorąc pod uwagę przyczyny skazania motorniczego mógł i on kiedyś prowadzić tramwaj którym jechałem i ja. Środków ostrożności na takiej okoliczności MPK nie przewiduje. Wobec powyższego któryś z motorniczych musi być bliski zrobienia czegoś komuś, lub zrobić coś komuś, żeby moża było wykryć ćpuna prowadzącego tramwaj. Pytanie do MPK, kogo wy przyjmujecie do pracy i na jakiej podstawie ?