Jak co roku, 1 sierpnia we Wrocławiu punktualnie o godzinie 17 zawyły syreny. Mieszkańcy miasta zatrzymali się by oddać hołd bohaterom Powstania Warszawskiego. W mieście odbyły się również oficjalne uroczystości.
Punktualnie o godz. 17 w całym mieście zawyły syreny. To godzina symboliczna, godzina W. Właśnie o tej godzinie 81 lat temu wybuchło Powstanie Warszawskie. W tym momencie niemal wszyscy wrocławianie, którzy byli na ulicach miasta, zatrzymali się by oddać hołd powstańcom.
GODZINA "W" WE WROCŁAWIU - KLIKNI I ZOBACZ
Tradycyjnie najwięcej osób zebrało się na pl. Dominikańskim, który na kilkanaście minut wypełnił się ludźmi, choć było ich tym razem mniej niż zwykle. Niestety, wśród okrzyków "Cześć i chała bohaterom" czy odśpiewanego hymnu państwowego, tłum skandował również hasła, które nijak miały się uroczystości. Od "Za Śląsk, za WKS, pójdziemy aż po życia kres" po "Donald matole, twój rząd obalą kibole". Niestety, niektórym czczenie powstańców i bohaterów pomyliło się z kibolską ustawką.
Główna uroczystość odbyła się przy Pomniku Rotmistrza Witolda Pileckiego na Promenadzie Staromiejskiej. Rozpoczęła się od Apelu Pamięci, salwy honorowej oraz złożenia kwiatów. W wydarzeniu udział wzięli powstańcy warszawscy mieszkający we Wrocławiu, m.in. kpt. Stanisław Wołczaski ps. „Kazimierz”, a także Wojskowa Asysta Honorowa Garnizonu Wrocław. Podczas uroczystości zostały wręczone odznaczenia przedstawicielom współczesnego pokolenia „wiernym AK-owskiej przysiędze”.
Powstańcy, dla których Wrocław stał się domem
Wrocław po wojnie przyjął ponad 300 Powstańców i stał się ich domem. Teraz mieszka tu sześciu uczestników Powstania Warszawskiego – świadków historii, którzy od lat z zaangażowaniem pielęgnują pamięć o tamtych wydarzeniach i przekazują ją kolejnym pokoleniom. Wśród nich Włodzimierz Ruśkiewicz „Ryś”, listonosz, łącznik w Harcerskiej Poczcie Polowej. Pan Włodzimierz po wojnie przez wiele lat pracował jako konstruktor w Przedsiębiorstwie Produkcyjnym Podzespołów Elektronicznych „Dolam”.
– Najpierw dostaliśmy z żoną przydział na mieszkanie na Sępolnie, potem mieszkaliśmy przy Kurkowej i Braniborskiej. To we Wrocławiu udało mi się spełnić największe marzenie. Zostałem pilotem szybowców. – 50 lat spędziłem w powietrzu, przelatałem 2,5 tys. godzin – wspomina Włodzimierz Ruśkiewicz.
Powstańcy Warszawscy, którzy do dziś mieszkają we Wrocławiu:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze