Brudny i pocięty - tak od półtora miesiąca wygląda baner z hasłem "Solidarni z Ukrainą", który w podczas protestu rolników został oblany czerwoną farbą, a później obrzucony pomidorami, jajkami i racami. Dlaczego do tej pory nikt go nie naprawił? Bo... jest dowodem w policyjnym śledztwie.
Baner "Solidarni z Ukrainą" 15 lutego zniszczyli rolnicy, którzy przez kilka godzin protestowali m.in. przed urzędem wojewódzkim. Płonęły opony, używano materiałów pirotechnicznych, a budynek obrzucono jajkami i pomidorami. Straty urzędnicy wycenili na 139 tysięcy złotych. Do tej pory jednak, po półtora miesiąca od dnia protestu, nie postawiono zarzutów ani jednej osobie. Policja tłumaczy, że wciąż analizuje dowody.
W urzędzie swoje sprawy chcą załatwić nie tylko Polacy, jest też mnóstwo obcokrajowców, w tym także Ukraińcy. Przy wejściu wita ich pocięty baner, w dodatku cały zabrudzony. To brak szacunku. Dlaczego nikt tego nie naprawi?
Jak twierdzi Bartosz Wojciechowski, rzecznik Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego, dopóki policjanci nie zakończą postępowania, urzędnicy mają związane ręce. Zniszczony baner jest bowiem dowodem w policyjnym śledztwie.
- Oczywiście rozumiemy ten problem, jednak w momencie, kiedy policjanci prowadzą swoje postępowanie my nie możemy nic zrobić w tym kierunku. Nie wiadomo, jak długo to potrwa, służby cały czas analizują wydarzenia z 15 lutego - dodaje. Od rzecznika usłyszeliśmy też, że będzie nowa koncepcja baneru. Jaka? Bartosz Wojciechowski na to pytanie już nie odpowiada.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze