W 9-osobowym busie podróżowało aż 13 dorosłych osób. Mołdawski kierowca tłumaczył policjantom, że w ten mało komfortowy, ale przede wszystkim niebezpieczny sposób odwozi do domu swoich kolegów z pracy. Później okazało się, że auto którym kierował nie było dopuszczone do ruchu i znaczyło ulicę wyciekającymi płynami eksploatacyjnymi. 24-latek podczas kontroli pożegnał się z prawem jazdy.
Wszystko zaczęło się o tego, że policjanci atrzymali pojazd ponieważ nie miał podczas jazdy włączonych świateł. Jak się później okazało to tylko jeden z powodów, za który kierującemu należała się kara.
– 24-letni kierowca, obywatel Mołdawii przewoził bowiem samochodem zamiast 9, aż 13 osób. Pasażerowie byli poupychani po 5 osób, na 3-miejscowych fotelach i razem z bagażami cisnęli się w aucie. Jedne z nich, podczas otwierania drzwi wypadli na zewnątrz – mówi oficer prasowy KMP we Wrocławiu asp. szt. Łukasz Dutkowiak.
Podczas kontroli policjanci zauważyli, że stan techniczny samochodu nie pozwala na kontynuowanie nim jazdy. Niesprawne było nie tylko oświetlenie. W busie brakowało jednego z bocznych lusterek, z samochodu wyciekały też płyny eksploatacyjne, do tego karoseria pojazdu była nadmiernie skorodowana.
– Po sprawdzeniu w policyjnych systemach informatycznych okazało się ponadto, że inny patrol zatrzymał już dowód rejestracyjny, tego pojazdu. Warunkiem poruszania się było naprawienie wszystkich usterek i poddanie samochodu kontroli diagnosty, którego właściciel nie wykonał – tłumaczy asp. szt. Łukasz Dutkowiak.
Na domiar złego auto nie posiadało także obowiązkowego ubezpieczenia OC. Policjanci natychmiast zatrzymali prawo jazdy kierowcy i o sprawie zawiadomili stosowne organy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze