Mieszkająca we Wrocławiu Ukrainka z dziewięcioletnim synem właśnie wracała do domu. Była już przed klatką, gdy drogę zagrodził jej 50-letni wrocławianin. W ręce miał pistolet. Wycelował w kobietę i jej dziecko i zaczął wykrzykiwać, by natychmiast opuścili Polskę. Broń schował dopiero, gdy przerażony chłopiec zaczął płakać.
Wszystko działo się kilka dni temu. Teraz policja zatrzymała sprawcę. Znaleziono u niego dwa pistolety zasilane gazem i amunicję.
- Do zdarzenia miało dość kiedy kobieta wracała z pracy w obecności dziecka. Przed samym budynkiem, w którym mieszkała, podszedł do nich mężczyzna i skierował w ich kierunku przedmiot przypominający broń. Domagał się, by natychmiast opuścili Polskę. Napastnik schował broń w momencie kiedy dziecko zaczęło płakać. Kobieta po oddaleniu się sprawcy od razu powiadomiła policję - relacjonuje asp. szt. Anna Nicer z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.
- Za groźby karalne grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności. A każdy przejaw przemocy lub nienawiści na tle narodowościowym będzie stanowczo ścigany. Nie ma przyzwolenia w naszym społeczeństwie na akty przemocy i napady motywowane uprzedzeniami - podkreśla policjantka.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze