Podczas ostatniej sesji wrocławskiej rady miejskiej zapadła decyzja o uchwaleniu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla okolic ulicy Włościańskiej. Mieszkańcy do samego końca zabiegali u radnych, by ci nie popierali projektu uchwały przygotowanej przez magistrat. Przeprowadzona w tej sprawie dyskusja wzbudziła oburzenie nie tylko mieszkańców, ale i polityków opozycji.
Chodzi o sprawę uchwalenia planu zagospodarowania przestrzennego dla części osiedla Swojczyce. Projekt zakłada wybudowanie nowej drogi, która połączy obecną ulicę Włościańską z terenami gminy Wrocław, na których w przyszłości mogą staną nowe zabudowania mieszkalne.
– Przygotowany przez magistrat plan, zawierający drogę prowadzącą przez działki między torami a domami na wspomnianej ulicy, zaniża znacznie wartość działek właścicieli prywatnych i nie służy w żaden sposób interesowi publicznemu – alarmowała na początku ubiegłego tygodnia jedna z naszych czytelniczek. Więcej o sprawie można przeczytać w artykule: Czy ta mała osiedlowa uliczka zamieni się w drogę przelotową?
Zgodnie z wcześniejszymi przewidywaniami, argumenty lokalnej społeczności nie przekonały wrocławskich radnych, którzy większością głosów zaakceptowali plan, który zdaniem protestujących nie tylko pogorszy komfort życia mieszkańców, ale i zmniejszy wartość działek prywatnych właścicieli.
Uchwała w tej sprawie została przegłosowana 22 głosami. Za uchwaleniem planu opowiedziały się w całości kluby Rafała Dutkiewicza oraz Nowoczesnej. Radni z PiS-u byli w tym przypadku podzieleni (większość ostatecznie wstrzymała się od głosu). Zdecydowane „nie” projektowi powiedziała tylko trójka radnych z PO oraz niezrzeszona Katarzyna Obara-Kowalska.
Delegacja mieszkańców ulicy Włościańskiej na żywo przysłuchiwała się dyskusji rajców i z oburzeniem przyjęła tłumaczenia dyrektora Departamentu Architektury i Rozwoju Jacka Barskiego, który twierdził, że okoliczne nieruchomości po wybudowaniu drogi zyskają na wartości. – „Skandal”, „Kłamstwo”, „Mija się Pan z prawdą”, „Nie ma Pan racji” – takie okrzyki dało się słyszeć ze strony loży dla publiczności.
Największe oburzenie mieszkańców wywołało jednak wystąpienie radnej Agnieszki Kędzierskiej z Nowoczesnej, która wyraziła opinię, że rada miejska nie zawsze powinna ulegać mieszkańcom, bo np. w sprawach o ustalenie miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego spowodowałoby to w mieście olbrzymi chaos.
– Moim zdaniem, to właśnie mieszkańcy mają władzę w swoim mieście i prawo decydowania. To na mocy ich głosów otrzymała pani mandat i powinna pani ich godnie reprezentować – ripostowała Renata Granowska z PO.
– Ja, jako wrocławianka, mieszkanka Strachocina, wyrażam swoje oburzenie na takie traktowanie nas przez radnych miejskich – komentuje sprawę Aleksandra Siciarz, na której prośbę o problemie pisaliśmy jeszcze przed ubiegłotygodniowym głosowaniem. – Radni najpierw odrzucili wszystkie nasze protesty, które stanowiły miażdżącą większość wszystkich wniosków, a teraz jeszcze śmieją nam się w twarz, twierdząc że to oni mają władzę w tym mieście – dodaje.
Mieszkańcy Strachocina są niezadowoleni z tego, że radni zignorowali ich głos w debacie i zapowiadają, że nadal będą walczyć o to, by nowa droga przewidziana w uchwalonym planie na ich osiedlu nie powstała.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze