Lidia Geringer de Oedenberg poinformowała w niedzielę o odejściu z Sojuszu Lewicy Demokratycznej. - No cóż, rozwód nigdy nie jest łatwy ani przyjemny, ale ile można znosić nielojalność, kłamstwa i intrygi? - tłumaczy swoją decyzję posłanka do Parlamentu Europejskiego i zapowiada kontynuację prac nad sprawami i projektami, o których mówiła w trakcie kampanii wyborczej.
Lidia Geringer de Oedenberg, która w majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego zanotowała trzeci wynik w naszym okręgu (więcej głosów zebrał jedynie Bogdan Zdrojewski z PO i Dawid Jackiewicz z PiS), ogłosiła właśnie, że odchodzi z Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
O swojej decyzji europosłanka poinformowała na prowadzonym przez siebie blogu.
- No cóż, rozwód nigdy nie jest łatwy ani przyjemny, ale ile można znosić nielojalność, kłamstwa i intrygi? - pyta retorycznie Lidia Geringer de Oedenberg.
Jak tłumaczy posłanka do Parlamentu Europejskiego, po wielu latach uwidoczniła się totalna różnica charakterów, widzenia świata i wyznawanych wartości.
- Mówiąc bardziej wprost – w ubiegłym tygodniu w czasie kluczowych politycznych negocjacji w Europarlamencie po raz kolejny okazało się, że umowy i kolegialne ustalenia nie mają żadnego znaczenia, a „słowo” w tej „rodzinie” nie staje się ciałem, jest tylko pustosłowiem... - wyjaśnia Geringer de Oedenberg.
Wrocławianka zamierza kontynuować prace w Komisjach Prawnej, Budżetowej i Petycji, związane m.in. z regulacjami dotyczącymi praw autorskich w Internecie, ochrony danych osobowych, bezpieczeństwa cyfrowego rynku czy innowacji.
- Sprawy, o których mówiłam w kampanii wyborczej i projekty, nad którymi pracuję, będę kontynuować w PE. To ważniejsze niż szyld partii - zapowiada na Twitterze Lidia Geringer de Oedenberg i dodaje, że rozstanie z SLD to nie sprawa stanowisk.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze