XXI wiek przynosi nam wciąż nowe modowe rozwiązania. Zauważyć można powrót do lat 80-tych, fascynację kolorami czy zabawę z naturą. A jak w tym wszystkim odnajdują się wrocławianki? Na to pytanie pomagają odpowiedzieć właścicielki atelier z odzieżą – Agnieszka Katyńska i Sabina Michalska.
Tomasz Jacyków, współczesne guru modny, samozwańczy i jednocześnie najbardziej znany polski stylista, powiedział kiedyś, że Wrocław jest "modowym oknem" na Europę , a wrocławianie plasują się w średniej europejskiej. Oznacza to, że według tego znawcy modny wyglądamy całkiem całkiem...Widać to na ulicach naszego miasta, które jest pełne ciekawych i oryginalnie ubierających się osób. Nie jest jednak łatwo ubrać się modnie i jednocześnie stylowo. Najlepiej wiedzą o tym właścicielki sklepu Atelier S.C.
- Pomysł na sklep zrodził się z potrzeb kobiet, chcących ubierać się inaczej, niż te, które swoją garderobę wypełniają rzeczami z galerii- mówi Agnieszka Katyńska.
W coraz częściej powstających małych galeriach i sklepikach z ciuchami znaleźć można bardzo ciekawe, wyróżniające się i jedyne w swoim rodzaju propozycje. Wiele wrocławianek ucieka od buszowania po galeriach handlowych i kupowania rzeczy z sieciówek. Przyznają, że są zmęczone zakupami w dużych marketach. Wolą znaleźć jedną niepowtarzalną rzecz, dzięki której wzbogacą swoją szafę oraz poprawią samopoczucie.
- Kiedyś lubiłam chodzić po galeriach. Potrafiłam spędzić tam pół dnia na szukaniu jednej bluzki czy spódnicy i zazwyczaj wychodziłam z niczym. Dzisiaj wolę wybrać się do lumpeksu albo mniejszego sklepu, gdzie znajdę rzeczy nie tylko ciekawsze, ale i o wiele tańsze – mówi 32 letnia Paulina.
- Odkąd zajęłam się modą, widzę jakiej pewności siebie nabiera kobieta dobrze ubrana. W naszym sklepie są ubrania właściwie dla każdej kobiety. Odwiedzają nas zarówno młode studentki, jak i dojrzałe panie. Naszym zadaniem jest pomóc im dobrać odpowiedni dla siebie strój - tłumaczy Katyńska.
Kobiety uwielbiają zakupy. Świadczy o tym fakt, że potrafią z dnia na dzień zabrać walizkę i polecieć do Anglii na wyprzedaże albo chodzić po mieście w poszukiwaniu powiedzmy jednej spódnicy. Dlatego Agnieszka Katyńska i Sabina Michalska starają się wybierać takie rzeczy, które zadowolą nawet najbardziej wybredną wrocławiankę.
- Nasz sklep to komis odzieży używanej i nowej. Selekcjonujemy rzeczy, które przynoszą panie ze wszystkich zakątków Wrocławia. Oprócz jakości liczy się dla nas krój. Same także buszujemy po Polsce i świecie, żeby wzbogacić nasze atelier o niespotykane rzeczy- mówią właścicielki sklepu.
Od dużych sieciówek małe sklepy różnią również ceny, które są skrajne. Wartości ubrań wahają się od 5 zł do kilku tysięcy.
– U nas można kupić bluzki od 10-30 zł, ale i markowe kostiumy, które kosztują nawet 800 zł- mówi Katyńska.
Małe sklepiki z ubraniami mają też swój klimat. Można w nich spotkać osoby, dla których moda jest pasją i rzeczywiście się na niej znają. Ekspedientki szczerze doradzają, bo wiedzą, że w ten sposób zyskają grono stałych, zaufanych klientów.
- Cieszę się, że we Wrocławiu jest coraz więcej lumpeksów, sklepów z końcówkami kolekcji czy ciuchami sprowadzanymi z zagranicy. Tutaj zawsze można znaleźć coś ciekawego. Razem z mamą często chodzimy właśnie do takich małych sklepików - mówi Kasia, studentka.
Miejsc z oryginalną odzieżą, butami i dodatkami jest w naszym mieście coraz więcej. Znajdują się w nich ciuchy naprawdę dobrej jakości i ciekawym kroju. Nie są one oczywiście w stanie zagrozić znanym i sieciowym markom, jednak zaczynają stanowić dla nich swoistą konkurencję. I może dobrze. Bo dzięki temu wrocławianki mogą bawić się modą, a Tomasz Jacyków chwalić nasze mieszkanki za styl.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze