Robią to tam, gdzie nie trzeba, przez nich autobusy stoją w korkach – takie opinie można usłyszeć o wprowadzanym we Wrocławiu programie wydzielania torowisk. W skrócie zdaniem przeciwników pomysłu wydzielane są nie te miejsca, w których jest to potrzebne, a przy okazji zapomniano o autobusach. Co na to urzędnicy? Że robili wszystko, żeby nie pogorszyć przepustowości skrzyżowań – czyli, żeby nie spadła liczba aut przez nie przejeżdżających. Bo u nas liczy się pojazdy, a nie ludzi.
W wakacje Wrocław zaczął wydzielać torowiska. Do tego miejsca wszystko jest jasne. Później zaczynają się rozbieżności. Kierowcy narzekają, że jeździ się gorzej. Zwolennicy komunikacji też narzekają: „Pomalowano kilka kresek na jezdni i sprawa załatwiona. Są to wciąż jednak zabiegi krótkowzroczne i na dobrą sprawę nie dające żadnej poprawy. O przepraszam, na papierze, na mapie, na schemacie jest zaznaczone, że to torowisko zostało wydzielone.”Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze