To był mecz z gatunku tych, które zostawiają po sobie duży niesmak. Piłkarze Śląska Wrocław i Pogoni Szczecin "uraczyli" kibiców pokazem bardzo przeciętnej gry. Ale to wrocławianie mieli szczęście po swojej stronie i tuż przed końcem spotkania zapewnili sobie zwycięstwo. Gola na wagę trzech punktów strzelił Piotr Ćwielong.
Po osiemdziesięciu minutach oglądania marnej gry obu drużyn, kibice Śląska zaczęli tracić cierpliwość. I niektórzy z nich zaczęli skandować “Śląsku grać, k... mać”. I trudno się dziwić, że dali upust swojej frustracji. Mistrzowie Polski mierzyli się przecież na swoim stadionie z jedną z najsłabszych drużyn T-Mobile Ekstraklasy. A we Wrocławiu Pogoń pokazała, że miejsce tuż nad strefą spadkową zajmuje w pełni zasłużenie, bo prezentuje futbol miernej jakości. Wystarczyło jednak kilka chwil, by Śląsk wynagrodził swoim kibicom te estetyczne cierpienia.W 83. minucie na boisku pojawił się Eric Mouloungui, który zmienił Sylwestra Patejuka. I jego pierwszy kontakt z piłką okazał się być do bólu efektywny. Gabończyk efektownie uciekł obrońcom Pogoni na prawym skrzydle i precyzyjnie dośrodkował w pole karne. A tam piłkę mocno uderzył Piotr Ćwielong, nie dając bramkarzowi Pogoni Radosławowi Janukiewiczowi najmniejszych szans na skuteczną interwencję. Ten gol ustalił wynik meczu. Pogoń co prawda miała świetną okazję do tego, by wyrównać. Ale składającego się do strzału z bliskiej odległości Dąbrowskiego w ostatniej chwili ubiegł Rafał Grodzicki, wybijając piłkę poza boisko. I skończyło się na strachu, a trzy punkty zostały we Wrocławiu.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze