Od września tego roku rząd ma zakazać korzystania przez dzieci z telefonów komórkowych w szkołach podstawowych. W środę ogłosi to w Sejmie premier Donald Tusk. To jeden z priorytetów dla koalicji rządzącej, zgłoszony przez Polskę 2050. Tyle, że taki zakaz w szkołach istnieje już od dawna. Podstawówki wprowadziły go same, bez czekania na polityków.
- W sprawach dotyczących zdrowia i bezpieczeństwa dzieci, powinniśmy działać jako rząd sprawnie i bez zbędnej zwłoki - ogłosiła we wtorek Polska 2050. - Proponujemy, aby pierwszym krokiem w stronę poprawienia ochrony najmłodszych przed negatywnymi skutkami uzależnienia od smartfonów było wprowadzenie od kolejnego roku szkolnego zakazu korzystania z nich w szkołach podstawowych - przekazała partia Szymona Hołowni.
Ale, choć politycy zapowiadają "działanie bez zbędnej zwłoki", spóźnili się o dobrych parę lat. Na swobodne korzystanie przez dzieci z telefonów komórkowych nie pozwala dziś żadna z publicznych podstawówek we Wrocławiu. Niemal we wszystkich obowiązują w tym zakresie regulaminy. W tych placówkach, które nie wprowadziły ich już wiele lat temu, zakazy pojawiły się w ubiegłym roku, gdy każda szkoła musiała ustalić swoje standardy ochrony małoletnich.
Zasady wszędzie są podobne - telefony można do szkoły przynieść, ale mają być wyłączone albo wyciszone. Do rodziców można zadzwonić tylko za zgodą nauczyciela.
"Uczniowie nie mogą korzystać z telefonu komórkowego oraz innych urządzeń elektronicznych z dostępem do Internetu podczas zajęć edukacyjnych, opiekuńczych, treningów, uroczystości, a także zajęć pozalekcyjnych organizowanych na terenie szkoły" - czytamy na przykład w regulaminie Szkoły Podstawowej nr 10 przy Inflanckiej. Szkoła zastrzega dalej, że 'telefony i inne urządzenia elektroniczne (np. tablety) można wykorzystywać podczas zajęć lekcyjnych w celach dydaktycznych pod opieką oraz za zgodą nauczyciela prowadzącego zajęcia.
W "piątce" przy Jeleniej obowiązuje zasada, że telefon komórkowy w szkole jest wyłączony i schowany w torbie. "Niedozwolone jest korzystanie w szkole z urządzenia elektronicznego oraz jego multimedialnych funkcji (kamera, aparat, odtwarzacz audio-wideo, dyktafon, przeglądarka internetowa, gry). Możliwe jest skorzystanie z telefonu w sytuacjach wyjątkowych. W tym celu uczeń musi uzyskać zgodę nauczyciela" - to zasada obowiązująca tu od lat.
Podobnie jest w największej wrocławskiej podstawówce, tej z ul. Karpnickiej. "Uczniowie nie mogą korzystać w celach prywatnych z telefonu komórkowego oraz innych urządzeń elektronicznych z dostępem do Internetu podczas zajęć edukacyjnych, opiekuńczych, treningów, uroczystości, a także zajęć pozalekcyjnych organizowanych na terenie szkoły. Uczeń ma obowiązek pozostawić wyciszony telefon (bez wibracji) w szafce ucznia, która powinna być zamykana na klucz, będący w posiadaniu dziecka" - zapisano w standardach ochrony małoletnich, obowiązujących w Szkole Podstawowej nr 22. A wycieczki? "Każdorazowo decyzję o zabraniu na wycieczkę telefonów komórkowych lub innych urządzeń elektronicznych podejmuje opiekun. Podczas wyjść zorganizowanych przez szkołę (teatr, kino, muzeum, filharmonia, zwiedzanie z przewodnikiem, lekcja w terenie, konkursy, zawody sportowe itp.) uczeń jest zobowiązany do wyłączenia lub wyciszenia telefonu i schowania go" - ustaliła szkoła.
A może to martwe zapisy? Niekoniecznie. Bo szkoły mają też system kar. Na przykład w Szkole Podstawowej nr 45 z ul. Krajewskiego naruszenie przez ucznia zakazu używania telefonów komórkowych na terenie szkoły oznacza punkty ujemne w zachowania. "Pięciokrotne nieregulaminowe użycie aparatu telefonicznego i pozostałych urządzeń elektronicznych, skutkuje upomnieniem dyrektora i poinformowaniem rodziców o obniżeniu oceny z zachowania o jeden stopień" - ostrzega szkoła.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze