Dolnośląskie składowiska odpadów komunalnych zamienią się w zielone wzgórza z wytyczonymi ścieżkami edukacyjnymi. Dzięki pieniądzom z UE i Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska we Wrocławiu, naturze zostanie przywróconych 9 takich obiektów. Składowiska odpadów - choć nieczynne - wciąż są niebezpieczne dla środowiska i ludzi. Mogą zatruwać wody, glebę i powietrze.
Rekultywacji wysypisk podjęła się Dolnośląska Inicjatywa Samorządowa. Spółka została utworzona przez Dolnośląską Agencję Współpracy Gospodarczej oraz dziewięć gmin regionu. Wartość projektu wynosi 32 mln zł. 25 mln pochodzi z największego unijnego Programu Infrastruktura i Środowisko. Wsparcia w wysokości około 7 mln zł udzieli WFOŚiGW we Wrocławiu. DIS jest pierwszą tego rodzaju spółką, która z powodzeniem aplikowała o tak duże środki.
– Na razie w projekcie biorą udział: Przemków, Mietków, Zgorzelec, Sulików, Polanica- Zdrój, Ziębice, Sobótka, Siechnice i Bystrzyca Kłodzka. Jednak udziałem w projekcie zainteresowanych jest 14 kolejnych gmin – mówi Małgorzata Jarzynka, prezes zarządu DIS.
– Na Dolnym Śląsku najpilniejsze prace rekultywacyjne trzeba wykonać w Polanicy Zdrój, Bystrzycy Kłodzkiej, Przemkowie i Jędrzychowicach (gm. Zgorzelec) – mówi Marek Mielczarek, prezes zarządu Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska we Wrocławiu. Góra śmieci w Polanicy jest położona niespełna 200 m od rzeki Bystrzyca Dusznicka. Grozi to skażeniem jej wód. Nieczynne wysypisko nie jest także najlepszą wizytówką tego uzdrowiska. Składowisko w Bystrzycy Kłodzkiej jest położone zbyt blisko domów. Obiekt jest także w strefie ochronnej zbiornika wód podziemnych Śnieżnik-Góry Bialskie. Ma on strategiczne znaczenie w gospodarce wodnej kraju.
Śmietnisko w Przemkowie jest zlokalizowane na terenach chronionych – w Przemkowskim Parku Krajobrazowym. W Jędrzychowicach z kolei wielką niewiadomą jest zawartość wód gruntowych spływających spod wysypiska do położonej kilkadziesiąt metrów dalej Nysy Łużyckiej.
Projekt, którego całkowita wartość wynosi ponad 32 mln zł będzie także realizowany na wysypiskach w Sulikowie, Ziębicach, Strzegomianach (gm. Sobótka), Sulęcinie (gm. Siechnice) i Struży (gm. Mietków).
Tereny dziewięciu składowisk o łącznej powierzchni ponad 21 hektarów zostaną objęte działaniami, które poprawią stan środowiska naturalnego i ograniczą zagrożenia ekologiczne wynikające ze składowania odpadów. Wysypiska zostaną zabezpieczone, a ich wnętrza odgazowane i uszczelnione przed spływem deszczówki, która może wypłukiwać zanieczyszczenia. Na zboczach wysypisk zostaną posadzone rośliny i wytyczone ścieżki edukacyjne. Dzikie tym planom renaturalizacji projekt zyskał nieformalną nazwę „Lawendowe wzgórza”.
– Rekultywacja polega na przywróceniu zdegradowanych terenów naturze. Nie jest jednak jedynym elementem projektu. Dodatkowym aspektem jest uświadamianie i informowanie społeczności o proekologicznym charakterze całego przedsięwzięcia – mówi prezes Jarzynka.
- Projekt zakłada szeroką kampanię edukacyjną, skierowaną przede wszystkim do dzieci. Ważne jest by w przyszłości troska o środowisko była dla nich rzeczą zupełnie oczywistą – mówi Małgorzata Jarzynka prezes DIS. Gminy mają trudność z rekultywacją terenów zamkniętych składowisk, dlatego że wymaga ona znacznych nakładów. Są to zadania, które właśnie ze względu na ogromne koszty, przez wiele samorządów odkładane są na później.
– Dofinansowanie do projektu wynosi 85% kosztów kwalifikowanych. Jest to najwyższy z możliwych poziomów – mówi Tomasz Tykierko, prezes DAWG, pomysłodawca i inicjator przedsięwzięcia. - Dodatkowo, kryteria kwalifikacji kosztów mówią o tym, że mogą być to koszty poniesione od stycznia 2007 roku. Jeśli więc gminy, które są w naszym projekcie, wydały do tej pory jakieś pieniądze na rekultywację, to takie kwoty mogą być zrefundowane – dodaje Tykierko.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze