Średnie miesięczne zarobki nauczyciela we Wrocławiu to 9600 brutto. Nauczyciele dyplomowani dostają przeciętnie około 11 tysięcy złotych. To oficjalne wyliczenia Urzędu Miejskiego Wrocławia. Te kwoty stawiają nauczycieli wśród lepiej opłacanych zawodów w mieście. W sąsiednich gminach w oświacie zarabia się już dużo mniej.
Wspomniane 9 600 brutto to niemal dokładnie tyle, ile wynosi obecnie średnia miesięczna pensja dla całego Wrocławia - według GUS, na koniec drugiego kwartału 2025 roku było to dokładnie 9 603,53 zł. Najbardziej doświadczeni nauczyciele dyplomowani zarabiają jednak dużo więcej. Ich przeciętne wynagrodzenie w naszym mieście wynosi 11 tysięcy złotych brutto. Więcej we Wrocławiu zarabia się tylko w branży komunikacyjnej (prawie 15 tys. zł brutto) oraz w działalności profesjonalnej, naukowej i technicznej (11,7 tys. zł). Dla porównania, w najsłabiej opłacanej gastronomii i hotelarstwie można zarobić średnio niespełna 7,5 tys. zł miesięcznie, w administracji - 7,6 tys. zł, a w kulturze i rozrywce - 7,8 tys. zł.
Jak urząd miejski wyliczył średnie pensje nauczycieli? - To kwoty brutto, obejmujące zarówno podstawę, jak i wszystkie dodatki. A także uwzględniające trzynastą pensję - tłumaczy portalowi TuWroclaw.com Monika Dubec z Urzędu Miejskiego Wrocławia. Wyliczenia dotyczą średniej pensji przypadającej na pojedynczy etat. To oznacza, że jeśli któryś z nauczycieli pracuje w kilku miejscach na różnych etatach, jego zarobki z poszczególnych placówek nie były przez urzędników sumowane.
Po pierwsze, to wynagrodzenie zasadnicze, tak zwana podstawa. Jej wysokość zależy od stopnia awansu zawodowego i jest określana przez ministerstwo. Nauczyciel początkujący z tytułem magistra dostaje obecnie 5 153 zł brutto, mianowany - 5 310 zł, a dyplomowany - 6 211 zł.
Każdemu nauczycielowi w Polsce przysługuje także obowiązkowy dodatek za wysługę lat - za każdy przepracowany rok dostaje 1 procent pensji zasadniczej. Jest jednak limit - to 20 procent. Daje to więc maksymalnie dodatkowe 1242,20 zł miesięcznie dla nauczyciela dyplomowanego.
Do tego dochodzą jednak inne dodatki. W każdym mieście ich wysokość może być już inna. We Wrocławiu są całkiem spore.
Po pierwsze, to dodatek motywacyjny. Jest on uznaniowy, a decyzję o jego wypłaceniu i o stawce podejmuje dyrektor szkoły. Można go wypłacać przez 2 - 10 miesięcy w roku. To dyrektor podejmuje decyzję, czy chce przyznać pieniądze dużej grupie nauczycieli, ale w mniejszej wysokości, czy też chce wyróżnić tych naprawdę pracowitych i ambitnych. Zgodnie z przepisami, dodatek należy się np. za przygotowanie uczniów do konkursów, turniejów i olimpiad, wspomaganie uczniów mających trudności w nauce, uzyskiwanie przez uczniów osiągnięć edukacyjnych, wprowadzanie innowacji pedagogicznych czy też opiekę nad samorządem uczniowskim .
Rada Miejska Wrocławia zdecydowała, że miesięczna stawka dodatku motywacyjnego we Wrocławiu może sięgać obecnie nawet 7729,50 zł. Dodatek może więc znacznie przewyższać podstawową pensję nauczyciela - jeśli taka będzie decyzja dyrektora. Rocznie na dodatki motywacyjne Wrocław przeznacza ze swojego budżetu 37 mln zł.
Kolejny dodatek należy się wychowawcy klasy lub grupy przedszkolnej. W miejskich placówkach we Wrocławiu to 500 złotych co miesiąc.
Nauczyciel pracujący w trudnych warunkach może liczyć na kolejny dodatek - maksymalnie 3091,80 zł.
Najwięcej zarobią dyrektorzy. Im, oprócz już wymienionych dodatków, przysługuje także dodatek funkcyjny. We Wrocławiu to minimalnie 2576,50 zł, a maksymalnie 14428,40 zł miesięcznie (dla wicedyrektorów - od 1545,90 do 6183,60 zł).
Czy średnie zarobki nauczycieli dyplomowanych oznaczają, że każdy taki nauczyciel we Wrocławiu zarabia po 11 tys. zł brutto? Nie. Średnią stawkę windują nauczyciele z ogromnym stażem, często już emeryci. Oprócz stałej pensji, najwyższego dodatku za wysługę lat i sporego często dodatku motywacyjnego, karta nauczyciela gwarantuje im także nagrody jubileuszowe. To 75% miesięcznej pensji za 20 lat pracy, 100% - za 25 lat pracy, 150% - za 30 lat pracy, 200% - za 35 lat i aż 250% - za 40 lat w zawodzie.
- W 2024 roku pensje nauczycieli wzrosły o 30–33%, a w 2025 – o kolejne 5% - podkreśla Urząd Miejski Wrocławia. – We Wrocławiu doceniamy pracę nauczycieli i chcemy, by czuli realne wsparcie ze strony miasta. Dlatego, poza ogólnopolskimi podwyżkami, zwiększyliśmy dodatki za wychowawstwo, a dodatki funkcyjne dla dyrektorów podnieśliśmy dwukrotnie, każdorazowo o 1000 zł. Wiemy, jak ciężką i odpowiedzialna pracę wykonują dlatego, jak tylko możemy chcemy naszym nauczycielom zapewnić jak najlepsze warunki pracy – podkreśla Jarosław Delewski, dyrektor Departamentu Edukacji w Urzędzie Miejskim Wrocławia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Haha co za bzdura. Moja żona z 10 letnim stażem zarabia w państwówce na pełen etat 5000 brutto, czyli jakieś 3900 na rękę. Za tyle to samemu się nie da wyżyć obecnie w mieście.
Dodam, że oczywiście poza samym etatem praca w szkole wiąże się z mnóstwem dodatkowych zajęć jak wyjazdy dla dzieci, egzaminy wstępne, zastępstwa itd.
Hahaha!!! Sprawdź gdzie żona wdaje pieniądze :-)))))!! ŚCIEMNIASZ!!!10 lat stażu to nauczyciel mianowany lub dyplomowany czyli wg tabeli ministerialnej to ZASADNICZA 5310 mianowany, 6211 dyplomowany. Do tego dodaj 10% wysługi, bo ma 10 lat pracy, czyli mianowany 5841 zł , dyplomowany 6832 zł. Do tego dodatek motywacyjny 250 - 300 zł. dodatek za wychowawstwo 500 zł i wypłata za każdą godzinę lekcyjną zastępstw (straszny wysiłek - z reguły dzieci coś tam oglądają, a pan/pani twardo siedzą na stołku :-) . Więc proszę nie ośmieszaj się, chyba, że zapomniałeś napisać, że żona pracuje na część etatu :-))). Do tego dochodzą "13", świadczenie urlopowe, z czasem nagrody jubileuszowe. I jeszcze jedno. Dlaczego nauczyciele nie chcą., żeby wprowadzić 40 godzin tygodniowo (teraz mają 18) pracy na miejscu w szkole, żeby nie "zabierać prac/klasówek i innych takich" do domu? Bo w tym czasie pracują w 2 a nawet i 3 szkołach.
Nie jest tak jak Pani mówi. Oczywiscie praca ma swoje zalety, na pewno jest 100 razy ciekawsza niż ślęczenie 8h przed komputerem w kołhozie - jak to teraz wiele osób robi - wg mnie najnudniejsza praca na świecie. Ale jednak praca nauczyciela jest trudna, bo pomijając odpowiedzialność pieniadze są śmieszne. Szkoda, bo tak wybitni nauczyciele jak np moja Żona odchodzą od pracy w szkole, bo to po prostu się nie opłaca. Szkoda w tym wszystkim tylko dzieciaków, no ale cóż.
Haha co za bzdura. Moja żona z 10 letnim stażem zarabia w państwówce na pełen etat 5000 brutto, czyli jakieś 3900 na rękę. Za tyle to samemu się nie da wyżyć obecnie w mieście.
Dodam, że oczywiście poza samym etatem praca w szkole wiąże się z mnóstwem dodatkowych zajęć jak wyjazdy dla dzieci, egzaminy wstępne, zastępstwa itd.
Hahaha!!! Sprawdź gdzie żona wdaje pieniądze :-)))))!! ŚCIEMNIASZ!!!10 lat stażu to nauczyciel mianowany lub dyplomowany czyli wg tabeli ministerialnej to ZASADNICZA 5310 mianowany, 6211 dyplomowany. Do tego dodaj 10% wysługi, bo ma 10 lat pracy, czyli mianowany 5841 zł , dyplomowany 6832 zł. Do tego dodatek motywacyjny 250 - 300 zł. dodatek za wychowawstwo 500 zł i wypłata za każdą godzinę lekcyjną zastępstw (straszny wysiłek - z reguły dzieci coś tam oglądają, a pan/pani twardo siedzą na stołku :-) . Więc proszę nie ośmieszaj się, chyba, że zapomniałeś napisać, że żona pracuje na część etatu :-))). Do tego dochodzą "13", świadczenie urlopowe, z czasem nagrody jubileuszowe. I jeszcze jedno. Dlaczego nauczyciele nie chcą., żeby wprowadzić 40 godzin tygodniowo (teraz mają 18) pracy na miejscu w szkole, żeby nie "zabierać prac/klasówek i innych takich" do domu? Bo w tym czasie pracują w 2 a nawet i 3 szkołach.