Udany początek turnieju dla wrocławskiego tenisisty. Hubert Hurkacz pokonał Niemca Petera Gojowczyka 6:3 6:4 6:4 w I rundzie wielkoszlemowego turnieju US Open. Dla Polaka, podobnie jak i dla reszty zawodników, był to pierwszy mecz w turnieju takiej rangi od kilku miesięcy.
Pandemia koronawirusa boleśnie dotknęła świat tenisa. Odwołana została większość tegorocznych turniejów, w tym m.in. dwa wielkoszlemowe – Wimbledon oraz Roland Garros. Przez ten czas zawodnicy z całego świata musieli sami dbać o swoją formę, jakkolwiek było to możliwe. Wszakże dopiero od około 1-2 miesięcy znów organizowane są turnieje, jednak przeważnie małej rangi. US Open to tak naprawdę pierwszy duży turniej z wieloma gwiazdami światowego tenisa od marca 2020 roku, czyli miesiąca gdy cały świat został sparaliżowany przez pandemię.
Z uwagi na obecną sytuację, wprowadzono liczne zarządzenia sanitarne oraz ograniczenia. Zawodnicy będą regularnie badani na obecność wirusa, ograniczono liczbę osób przebywających wokół kortów, a także rzecz jasna wykluczono udział publiczności. Mimo to do Nowego Jorku nie przyjechało w tym roku wielu najlepszych zawodników. Wśród mężczyzn zabrakło m.in. Rafaela Nadala, Rogera Federera, Keia Nishikoriego, czy Gaela Monfilsa. U kobiet z kolei wycofały się choćby liderka światowego rankingu WTA Ashleigh Barty, wiceliderka Simona Halep, czy m.in. inne zawodniczki Top 10 jak Elina Switolina (WTA 5.).
Do Nowego Jorku pojechał za to pochodzący z Wrocławia Hubert Hurkacz. Ubytki wśród czołowych zawodników świata pozwoliły Polakowi zyskać lepsze rozstawienie w turniejowej drabince. Choć w światowym rankingu ATP zajmuje on obecnie 33. Miejsce, w tegorocznym US Open jest rozstawiony z numerem 24. Nasz reprezentant trafił w tym roku do górnej połowy drabinki, gdzie znajdują się choćby rozstawiony z nr 5 Niemiec Alexander Zverev (Hurkacz może na niego trafić w IV rundzie), czy lider rankingu ATP Novak Djoković (tu dopiero w półfinale).
W pierwszej rundzie Hurkacz trafił na Niemca Petera Gojowczyka (ATP 127). Po obu zawodnikach widać było brak praktyki meczowej, gdyż obaj popełniali sporo niewymuszonych błędów. Polak, który wygrał ten mecz, mimo to popełnił ich aż 28. Wrocławianin miał w tym spotkaniu lepsze i gorsze momenty. Potrafił choćby w pierwszym secie wygrać cztery pierwsze gemy, bo potem nagle przegrać trzy kolejne. Jednak Hurkacz w decydujących momentach potrafił uporządkować swoją grę i zdobywać kluczowe przełamania.
Było tak choćby w drugim secie przy stanie 4:4, gdy wykorzystał on błędy Gojowczyka i zdobył przełamanie, które pozwoliło mu wygrać seta. Ostatecznie Hurkacz pokonał Niemca 6:3 6:4 6:4 w niecałe dwie godziny. Choć do poprawy ma sporo, należy docenić fakt, że udało mu się zamknąć mecz w trzech setach. W turniejach wielkoszlemowych na ogół to bardzo ważne, by nie przegrywać głupio setów i nie tracić niepotrzebnie sił. Jednak w tym roku, gdy nikt tak naprawdę nie jest przygotowany na 100%, może się to okazać bardziej istotne niż kiedykolwiek wcześniej.
W następnej rundzie Hurkacz zmierzy się z nr 99 w rankingu ATP, 21-letnim Hiszpanem Alejandro Davidovichem Fokiną, który do awansu potrzebował znacznie więcej, bowiem aż pięciu setów (wygrał 3:6 6:4 6:3 1:6 6:0 z Austriakiem Dennisem Novakiem (ATP 85.)).
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze