Reklama

Awantura o profesora. Ojciec wrocławskiej nauki czy komunista?

11/01/2018 18:58

Postać profesora Stanisława Kulczyńskiego w czwartek podzieliła wrocławskich radnych. Chodzi o decyzję w sprawie „dekomunizacji” bulwaru, który do tej pory nosił imię byłego rektora Uniwersytetu i Politechniki Wrocławskiej. Zdaniem radnych Rafała Dutkiewicza, Nowoczesnej PO i SLD był to współtwórca wrocławskiej nauki i Ossolineum. Prawo i Sprawiedliwość do listy „zasług” profesora dodaje szereg ważnych stanowisk politycznych w organach władzy PRL.

Wrocławscy rajcy podczas czwartkowej sesji przyjęli apel, w którym zwracają się do wojewody dolnośląskiego o wycofanie zarządzenia na mocy którego dotychczasowy bulwar prof. Stanisława Kulczyńskiego ma stać się bulwarem Profesorów Lwowskich.


Radny Dominik Kłosowski z Sojuszu Lewicy Demokratycznej, który referował projekt apelu zaznaczał, że prof. Kulczyński był wybitnym botanikiem, pierwszym rektorem Politechniki i Uniwersytetu Wrocławskiego oraz współtwórcą Ossolineum.


W laudacji podkreślona została też postawa uczonego, który sprzeciwiał się utworzeniu gett ławkowych na uniwersytecie lwowskim oraz odwagi na polu walki o pamięć pomordowanych profesorów lwowskich. – Gdy innym zabrakło odwagi prof. Stanisław Kulczyński w swoim emocjonalnym wystąpieniu wymienił nazwiska profesorów Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie, którzy zostali zamordowani w 1941 na wzgórzach Wuleckich – referował radny Kłosowski.

Reklama

– To nie wszystko – odpowiedział radny Damian Mrozek. – O ile zasług pana profesora nikt nie zabiera, o tyle warto znać uwagę IPN-u, która była wiążąca przy wydaniu tej decyzji – oponował radny z PiS, który przypomniał, że prof. Kulczyński był czynnym politykiem w czasach PRL, szefował Stronnictwu Demokratycznemu, które było satelicką partią PZPR. – SD pełniło rolę pasa transmisyjnego partii robotniczej do inteligencji – tłumaczył Mrozek, który dodał, że po upadku komuny próbowano zatuszować działalność polityczną profesora.


Do dyskusji włączył się też sam przewodniczący rady miejskiej Jacek Ossowski, który stwierdził, że przytaczane przez opozycję dokumenty Instytutu Pamięci Narodowej swoją formą przypominają mu teksty propagandowe z czasów kiedy był nastolatkiem. – To coś przerażającego – mówił Ossowski. – Nazwisko Kulczyński co innego znaczy w Warszawie, a co innego we Wrocławiu. We Wrocławiu odbieranie sławy i chwały temu człowiekowi jest nietaktem – komentował radny, który dodał, że od bliskich profesora wie, że ten na krótko przed śmiercią przyznał, że żałuje tego, że włączył się do polityki.

Reklama

– To język faktów historycznych – bronił dokumentu IPN Robert Pieńkowski z Prawa i Sprawiedliwości, który nawiązując do słów przewodniczącego rady, stwierdził, że żal profesora wyrażony na łożu śmierci wiąże się z tym, że był on ważną postacią ówczesnej polityki. – To znamienne, że obroną tej osoby zajął się radny SLD – komentował Pieńkowski, dodając, że referent podobnie jak jest zapisane w ekspertyzie IPN, podczas swojego wystąpienia eksponował wyłącznie zasługi profesora, pomijając jego działalność polityczną.


Po gorącej dyskusji i dwukrotnym głosowaniu – jednemu z radnych PiS pomyliły się guziki – rada miejska przyjęła apel, w którym domaga się od wojewody wycofania decyzji o „dekomunizacji” bulwaru prof. Kulczyńskiego. Apel poparło 18 radny, cały klub PiS był przeciwny, od głosu wstrzymali się Urszula MrozowskaHenryk Macała z klubu Rafała Dutkiewicza.

Reklama

Sam prezydent Wrocławia, już na początku tego tygodnia poinformował, że sprawę zmiany nazw ulic przez wojewodę zamierza zaskarżyć do Trybunału Konstytucyjnego.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości